poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Rozdział 11
Po szkole obiecałam Zaynowi, że dzisiaj przedstawię go moim rodzicom. Kiedy weszłam z Zaynem do samochodu zapięłam pas bezpieczeństwa i oddychałam ciężko.
Zayn położył swoje ręce na moich i uśmiechnął się słabo.
- Czy to nie ja powinienem się bać ? - zapytał z nutką rozbawienia.
Przewróciłam oczami i dałam mu szybkiego buziaka w policzek.
- Przepraszam, jestem trochę podenerwowana.- powiedziałam szczerze.
Przez moment zauważyłam błysk w jego oczach. Uśmiechnął się do mnie i wyszeptał;
- Może uda mi się ciebie trochę odprężyć.- powiedział mrucząc mi do ucha.
Już zrozumiałam o co chodzi kiedy odpiął swój pas bezpieczeństwa a potem mój. Przybliżył się do mnie i pocałował czule. Wiedziałam, że nasz pocałunek niedługo się zmieni w długi i namiętny.
Nie myliłam się.
Oblizał moją dolną wargę prosząc żebym ją rozszerzyła. Bez namysłu mu pozwoliłam.
Nasz pocałunek z każdej sekundy robił się coraz podniecający. Trudno było z nim zostać sam na sam w jednym pomieszczeniu.
Wtedy poczułam jak jego dłoń wsunęła się pod moją bluzkę. Jego dłoń spoczywała na mojej nagiej skórze.
Nie mogłam się oprzeć i usiadłam na nim. Nasz pocałunek ani razu się nie urwał. Było mi strasznie gorąco w samochodzie, Zayn bez zastanowienia bez zerkania na drzwi od samochodu otworzył je lekko żeby ochłodziło nas powietrze.
Kiedy zrozumiałam co robimy oderwałam się od niego i usiadłam z powrotem na miejsce kierowcy. Oboje dyszeliśmy ciężko.
- Odprężyłaś się trochę ? - zapytał nadal ciężko dysząc.
Nie mogłam nic powiedzieć, bo nie znalazłabym odpowiednich słów. Po prostu skinęłam głową.
Z powrotem zapięłam pas bezpieczeństwa, Zayn zrobił to samo. Razem spojrzeliśmy się przed siebie i chłopak odpalił swój samochód.
***
Zayn zaparkował samochód na podjeździe przed moim rodzinnym domem. Chłopak spojrzał na mnie i dał mi szybkiego buziaka, bo wiedzieliśmy, że moi rodzice mogą nas przyłapać.
- Wszystko będzie dobrze. - zapewnił mnie. Czy to nie ja miałam go uspokajać ?
Nadal nie odzyskałam głosu więc tylko skinęłam głową. Ale było mi o wiele lżej bo jego słowa mnie uspokajały.
Wzięłam głęboki oddech i wysiadłam z auta.
Zayn był tuż za mną trzymając się mojego boku. Czułam, że też jest trochę spięty. Złapałam go za rękę. Trochę się rozluźnił, ale z powrotem się spiął, bo puściłam jego rękę żeby otworzyć drzwi.
Chłopak po cichu zagwizdał jak zobaczył nasz wielki korytarz.
Przewróciłam oczami i zaciągnęłam go do salonu. Chciałam to mieć już za sobą jak najszybciej. Tak jak myślałam ojciec czytał gazetę popijając kawę a mama w ciszy rozwiązywała krzyżówkę.
Odchrząknęłam głośno żeby zwrócić ich uwagę. Nie było już odwrotu.
Wzrok ojca i matki był skupiony tylko na mnie i na Zayna.
- Lucy! Wróciłaś. - powiedziała mama odkładając krzyżówkę na stół. Podeszła bliżej i pocałowała moje oba policzki.
Wtedy spojrzała na Zayna.
- A kim jest ten uroczy mężczyzna ? - zapytała uśmiechając się do mojego chłopaka.
- Zayn Malik proszę pani. - powiedział uprzejmie całując moją mamę w rękę.
Jest dobry, zbyt dobry. Ciekawe jak zauroczy mojego ojca. Nie wyobrażam sobie jego całującego dłoń mojego taty.
O wilku mowa.
Tata wstał z fotela i odłożył gazetę. Przyglądał się mi i Zaynowi. Po kilku sekundach podał mu rękę.
- Miło poznać. - powiedział ojciec przez zaciśnięte zęby. Wiedziałam, że kiedy byłam w pobliżu chłopaków tata robił się strasznie opiekuńczy.
Zayn w ogóle tego nie zauważył i uścisnął rękę. Było widać, że ojciec ściskał rękę chłopaka bardzo mocno, ale Zayn był dobrym aktorem i nie dał sobie okazać bólu.
Na szczęście ojciec nie skręcił mu ręki. Bogu dzięki!
Ojciec pokazał machnięciem ręki żebyśmy usiedli na kanapie.
Spojrzałam na Zayna czy wszystko w porządku. W jego oczach była zupełna pustka. Tego się właśnie obawiałam.
Powoli z Zaynem usiedliśmy na kanapie.
Moje ręce trzęsły się jak galareta. Moja mama to zauważyła i chyba zrozumiała o co chodzi, bo uśmiechnęła się do mnie zachęcająco.
Wiedziałam ,że moja matka mnie zrozumie. Od dziecka stawała po mojej stronie i za to byłam jej wdzięczna. Bez względu co robiłam moja mama rozumiała moje czyny i postępki.
Super, mama jest po naszej stronie ale co z moim ojcem ?
Zayn wreszcie przemówił.
- Przyszedłem tutaj z bardzo ważnego powodu. - powiedział jak profesjonalny biznesmen.
Spojrzał na mnie i uśmiechnął się słabo. Po chwili wstał z kanapy i stanął przed moim rodzicami zupełnie sam.
Byłam z niego bardzo dumna. I to jest prawdziwy mężczyzna!
- Wiem, że państwa córka jest waszym skarbem i nie dziwie się jakbyście musieli się nią dzielić.- powiedział powoli żeby znaleźć dobre określenia słów.
Do czego on zmierzał ? Czemu nie powie im tego od razu mieć wszystko za sobą ?
Ale nie odezwałam się żeby niczego nie zepsuć. Czułam że Zayn ma jakąś taktykę opracowaną w głowię.
- Chcę opiekować się Lucy do końca mojego życia.- powiedział z powagą.
Mój tata robił się zielony. Potem fioletowy z fioletowego na czerwony.
Ojciec coś źle to odebrał i wyskoczył z fotela.
- JESTEŚ W CIĄŻY! PRZYZNAJ SIĘ!- powiedział do mnie głośno.
Co?! Naprawdę myśli że jestem w ciąży ?! Czy on zwariował ?!
Moja matka położyła dłoń na jego ramieniu, ale on ją szybko strzepnął.
Poszedł do Zayna jak by chciał go zabić, ale szybko zareagowałam.
- Tato oczywiście, że nie jestem w ciąży!- krzyknęłam tak głośno jak on.
Mój ojciec się zatrzymał i badawczo przyglądał się mi i Zaynowi.
Mam nadzieje, że jest mu wstyd, że oskarżał mnie o coś takiego. Przecież jestem dziewicą!
Westchnął ciężko i z powrotem wrócił na swój fotel. Naprawdę powinien się wstydzić za takie oskarżenia.
Zayn w ogóle się nie ruszył z miejsca tylko kontynuował.
- Tak jak wcześniej mówiłem…- powiedział spoglądając na mojego ojca.
- Kocham państwa córkę tak mocno jak wy kochacie ją. Nigdy bym jej nie skrzywdził. A nawet jakby zaszła ze mną w ciąże wziął bym sprawy w swoje ręce i wychował bym nasze dziecko razem z Lucy. - powiedział spoglądając na mnie ukradkiem i uśmiechnął się słabo.
Nigdy w bliskiej przyszłości nie planowałam dzieci i nadal nie mam zamiaru. Chcę trochę zwiedzić świat więc rola super mamy musi poczekać. Ale myśl, że mogłabym mieć dzieci z Zaynem otworzyła mi oczy na nowe drzwi.
Powiedział dziecko jakby nie miał nic przeciwko temu. Ale ja teraz nie byłam gotowa na dzieci. Zayn dobrze o tym wiedział.
Wstałam z kanapy i podeszłam do Zayna powoli.
Podałam mu dłoń i nawzajem się mocno uścisnęliśmy.
Tym razem ja zabrałam głos.
- Jeśli nie rozumiecie, że kocham Zayna to może wyraźnie nie kochacie mnie za bardzo. - powiedziałam im prosto w twarz.
Nie wiem skąd wzięła się taka odwaga. Nigdy nie stawiłam moim rodzicom czoła i wreszcie moje wszystkie myśli wreszcie wypłynęły.
- Skoro nie akceptujecie naszego związku to już nigdy mnie nie zobaczycie. - powiedziałam z powagą w głosie.
Tak, ja Lucy Stewart właśnie postawiłam się rodzicom. Nareszcie mogłam wziąć sprawy w swoje ręce. Już niczego przed nimi nie ukrywałam.
- Czyli nie mówiłaś nam prawdy ? Czy my cię kiedyś okłamaliśmy ? – powiedział ojciec.
Moja matka ponownie położyła rękę na jego ramieniu dając mu ostrzegające spojrzenie.
Czy czegoś nie wiedziałam ? Czy coś przede mną ukrywają ?
Po chwili mój ojciec zrozumiał o co chodziło mojej mamię i westchnął.
Moja matka pierwsza zabrała głos.
- Zayn wydaje się odpowiedni dla naszej córki. Moim zdaniem to dobry pomysł żeby się spotykali widocznie nasza córka już dorasta i już dobiegł czas żeby wyfrunęła z gniazda. Mam nadzieje, że wiesz co robisz kochanie. – powiedziała mama podchodząc do nas bliżej.
Pocałowała ponowie moje policzki jak się wcześniej witaliśmy. Wtedy podeszła do Zayna i przytuliła go mocno. Chłopak odwzajemnił uścisk.
Tak jak mówiłam wcześniej, byłam naprawdę wdzięczna że moja matka stała po naszej stronie.
Jeszcze jedna osoba stawała na naszej drodze do szczęścia. Mój ojciec.
Kiedy na niego zerknęłam widziałam w jego oczach złość, ale także skruchę. Wiedziałam, że ta sytuacja w której go postawiliśmy nie jest najlepsza. Jak się zgodzi będzie musiał jakoś znosić Zayna. Ale jeśli się nie zgodzi już mnie nigdy więcej nie zobaczy a ja się o to już postaram.
Spojrzał na mnie przez chwile i badał mnie wzrokiem.
Byłam trochę skrępowana, bo rozmyślał bardzo długo niż się spodziewałam.
Szukał wsparcia w mojej matce, ale ona pokręciła negatywnie głową. Bez niej nie miałabym odwagi postawić się ojcu.
Wreszcie się do niego odezwałam;
- Wybieraj ja albo nikt.- powiedziałam mu prosto w oczy.
Dobra, może to trochę opryskliwe i podłe, ale musiałam mu pokazać, że już mną nie kontroluje. Musiał wiedzieć, że stopniowo zamieniam się w osobę dorosłą i już nic na to nie poradzi. Lepiej późno niż wcale.
Podszedł do nas kilka kroków bliżej i spojrzał na mnie jeszcze raz.
- Jesteś pewna ? - zapytał. Jego głos strasznie się łamał.
Skinęłam szybko głową.
- Jak nigdy w życiu. - powiedziałam już trochę łagodniej.
Zamknął oczy i wdychał mocno powietrze i wypuszczał. Robił to bardzo długo. Spojrzał na mnie jego błagalnymi oczami, ale już na mnie nie działały.
W tym momencie skierował się do Zayna i podszedł do niego blisko. Stał tak blisko, że bałam się, że może mu coś zrobić.
Kiedy mój chłopak wzrok miał skupiony na moim ojcu nie dał po sobie poznać, że się denerwuję.
Wtedy po raz ostatni mój ojciec wstrzymał oddech i go wypuścił.
Spojrzał na niego i otworzył usta.
I oto chwila prawdy;
- Witamy w rodzinie Zayn. - powiedział ojciec dumnie ściskając jego dłoń.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieje, że ten rozdział się podoba :) Udało mi się napisać wczoraj ten rozdział, więc dodaje go wcześniej.
Chciałabym bardzo podziękować za komentarze. Motywują mnie do dalszego pisania :)
Rozdział dwunasty pojawi się w czwartek <3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetny <3
OdpowiedzUsuńZayn zachował się tak odważnie, dorośle i wgl xD No i Lucy też, Dobrze, że postawiła się swojemu tacie.
Tak się cieszę, że zaakceptowali Zaynusia <3
Bradzo szybko się pojawiają rozdziały, czym u mnie plusujesz :) Cczekam na kolejny <3
Ja nie miałabym odwagi się tak postawić mojemu tacie ;D
OdpowiedzUsuńKocham Zayna i cieszę się, że został przyjęty do rodzinki...
Czekam :*
Zayn bardzo odważny że tak umiał sie ładnie zachowac :)
OdpowiedzUsuńCiesze się ze w końcu Ojciec Lucy zaakceptował go :)
Czekam na nexta :)
http://niepelnosprawna-dziewczyna.blogspot.com/
http://kill-our-love.blogspot.com/
Buziaki:*
Nie wierzę ;* To było takie dojrzałe i w ogóle OMG *___* Mieć takiego Zayna w realnym życiu to skarb <3 Pisz szybko kolejny, życzę weny :}
OdpowiedzUsuńo MATKO NIE WIERZĘ SKHIUFSG *--* JEJU takie kochane :) jeju Zayn
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie:) szybko pisze kolejny będę czekać :*
Zayn *__* Zachował zimną krew ♥ Podoba mi się ;3 Czekam na nn :)
OdpowiedzUsuńW między czasie zapraszam również do siebie:
i-need-a-tough-lover.blogspot.com
Życzę weny i czasu na pisanie, pozdrawiam xx