niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 13


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Właśnie szykowałam się z Nelly na imprezę Halloweenową u członków One Direction.
- Lucy jesteś już gotowa ? - zapytała Nelly zza drzwiami od łazienki.
Zrobiłam parę poprawek. Byłam oficjalnie gotowa na kompromitacje.
Kiedy wyszłam pokazać się Nelly. Przyjaciółka patrzyła na mnie jak na wariatkę.
Miałam na sobie wielką puchatą różową sukienkę w której trudno się chodziło. Miałam włosy wysoko spięte w koku a makijaż bardzo leciutki. Na głowie sterczała złota tiara. A w ręce trzymałam złote berło.
Nelly miała coś powiedzieć, ale moja mama weszła z aparatem. Mama z tatą postanowili, że przyjadą do nas na ten weekend zobaczyć jak sobie radzimy.
- Peter zobacz! - zawołała mama robiąc mi zdjęcia.
Ale kompromitacja. Mam nadzieje, że się nabiorą.
Mój ojciec  uścisnął mnie mocno.
- Chociaż ubrałaś się przyzwoicie. - powiedział spoglądając na mnie od stóp do głów.
Myślę, że są z siebie dumni. Ich córka za chwile się skompromituje przed całą szkołą.
- Możesz wrócić o pierwszej, ale nie później. - powiedział ojciec wskazując na zegarek.
Skinęłam głowa i pocałowałam go w policzek.
Moja mama ponownie wcisnęła przycisk od aparatu i oślepił nas flesz.
- To my już idziemy.- powiedziałam wychodząc razem Nelly z mojego pokoju.
Szybko zeszłyśmy ze schodów, ale ja najwolniej, bo ciężko się schodziło w tej masywnej sukni.
- Pamiętaj o pierwszej mam cie widzieć z powrotem. - powiedział ojciec z góry.
- Dobrze, pamiętam. - powiedziałam zanim zatrzęsłam drzwi.
- Lucy. - powiedziała Nel łapiąc mnie za nadgarstek. Nelly miała na sobie skromną białą sukienkę, która była poplamiona czerwoną farbą.


Odwróciłam się. Wiem o co jej chodziło, o mój strój.
- Nie obraź się, ale czy naprawdę nie myślisz, że trochę przesadziłaś z przebieranką ?- spytała pokazując rękami na mój strój.
Uśmiechnęłam się złowieszczo. Na to pytanie właśnie czekałam.
Podeszłam do najbliższych krzaków i wyciągnęłam dobrze schowany czarny plecak.
Zgrabnym ruchem zdjęłam wielką suknie. I pokazałam co miałam pod nią.


Nelly otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia.
Wsuwki, które przytrzymywały moją wysoką fryzurę wyjęłam i rzuciłam za siebie. Nareszcie moje włosy miały trochę swobody. Suknię schowałam w krzakach żeby nie była widoczna i otworzyłam plecak.
Wyjęłam z plecaka opaskę z czerwonymi rogami i umieściłam je na głowię. W środku plecaka znajdował się jeszcze makijaż. Wyjęłam mocną czarną kredkę i zrobiłam kilka ostrych kresek a usta pomalowałam mocno czerwoną szminką.
Skoro jeszcze nie wiecie to mówię wam od razu. Nie przebieram się za księżniczkę na Halloween. Tylko za seksownego diabełka.
Zdecydowałam się na ten strój z dwóch powodów;
1. Chcę zobaczyć minę Zayna.
2. Chcę się wyróżniać.
- Chyba nie myślałaś, że przebiorę się w tym wieku za księżniczkę. - powiedziałam chichocząc.
* perspektywa Zayna *
Impreza zaczęła się już dwadzieścia minut temu, a Lucy jeszcze nie było. Nie odbierała telefonów i naprawdę zaczynałem się o nią martwić.
Moje serce biło jak szalone. Może coś się stało ?
Odgoniłem nieprzyjemne myśli które mnie nachodziły, bo właśnie podchodziła do mnie jakaś ruda piękność.
Miała na sobie przebranie pielęgniarki. Dokładnie takie same przebranie jakie przymierzała Lucy. Powiem szczerze, że Lucy wyglądała w tym przebraniu o niebo lepiej.
Zaczęła się bawić swoimi włosami i uśmiechnęła się do mnie w flirtujący sposób.
- Zatańczymy ? - zapytała wyciągając swoją rękę.
Obejrzałem się żeby sprawdzić czy Lucy się pojawiła to miałbym jakiś pretekst, że moja dziewczyna już się zjawiła i że chcę z nią trochę pobyć. Ale niestety jeszcze jej nie było.
Westchnąłem i skinąłem głową.
Ruda piękność zachichotała i złapała mnie za rękę prowadząc mnie do salonu, który został przerobiony na parkiet specjalnie na imprezę.
Jeden taniec to nic złego ? Prawda ?
* perspektywa Lucy *
Dom wyglądał naprawdę imponująco. Został specjalnie przerobiony na Halloween.
Pajęczyny na oknach, sztuczne szkielety dokoła domu, dynie które w środku miały świeczki oświetlały nam drogę do drzwi. W środku już grała głośna muzyka więc jak najszybciej podbiegliśmy do drzwi.
Nelly szybko wcisnęła dzwonek.
Po chwili drzwi otworzył nam Harry.
Był przebrany za zombie. Był prawie cały umazany sztuczną krwią, a jego ciuchy były rozszarpane.
Miał w ręku szklankę z piwem, którą prawie wylał jak zobaczył mnie w stroju diablicy.
Mrugnął kilka razy bo pewnie myślał, że to tak piwo na niego zadziałało.
Kiedy zrozumiał, że to nie halucynacje uśmiechnął się pokazując swoje śnieżnobiałe zęby.
- Lucy nareszcie przyszłaś! - powiedział uradowany.
Naprawdę wyglądał jak by zależało mu na spotkaniu ze mną.
Wtedy zauważył że nie jestem sama.
- Nelly.- powiedział uśmiechając się do Nel.
Harry odsunął się od drzwi żebyśmy weszły do środka, ale ani razu nie spuścił ze mnie oka.
Ten kostium naprawdę działa.
Kiedy weszliśmy do środka zobaczyliśmy dokładnie jak wyglądają dekoracje w środku.
Dużo kolorowych świateł padało na każdy kąt domu. Jedzenie wyglądało jak organy u człowieka.
Mózg, Jelita, Żołądek, Mózg i wiele innych. Nigdy nie odważyłabym się zjeść jedzenia co przypomina organy.
Oczywiście nie mogło zabraknąć alkoholu.
Rozglądałam się dookoła w poszukiwaniu Zayna, ale trudno było go znaleźć w pełnym tłumie ludzi.
Jakimś cudem go zauważyłam.
Był przebrany za Demona. Twarz miał całą białą przez farbę. Oczy miał czerwone przez kontakty. Założył czarny płaszcz z kapturem w którym wyglądał naprawdę mrocznie.
Ale nie ważne kim był, tylko z kim.
Tańczył z jakaś dziewczyną o rudych włosach i o wspaniałej tali. Była przebrana za pielęgniarkę. Dokładnie taki sam kostium jaki przymierzałam wczoraj. Nie będę kłamać byłam zazdrosna.
Jego ręce znajdowały się przy jej biodrach, a jej dosłownie się to podobało.
A najgorsze było to, że Zayn się do niej uśmiechał!
Poczułam się wykorzystana i niechciana. W ogóle mnie nie zauważył.
Usiadłam na wolnym krześle i przyglądałam się jak tańczyli i patrzyli sobie w oczy.
Czy powinnam coś z tym zrobić? Przecież tylko siebie upokorzę.
Poczułam, że ktoś stał za mną. Odwróciłam się do tyłu, okazało się, że Harry na mnie zerkał. Kiedy zauważył, że się na niego patrzę podszedł do mnie bliżej i podał mi rękę.
- Zatańczysz ze mną ? - zapytał uśmiechając się uprzejmie.
Jeszcze raz spojrzałam na Zayna i jego rudą piękność. Widać dobrze się bawili, ale ja tak łatwo nie odpuszczę.
Uśmiechnęłam się do Harrego, ale musiałam włożyć w tym sporo wysiłku.
- Chętnie. - powiedziałam chwytając jego dłoń.
*  perspektywa Zayna *
Tańcząc z rudą pięknością uśmiechałem się przypominając sobie jak Lucy przymierzała taki sam kostium.
Wyglądała w nim naprawdę seksownie.
Moje ręce dotarły do jej bioder. Wyobrażałem sobie, że dotykam Lucy.
Wtedy zauważyłem jeszcze bardziej pociągający strój.
Harry właśnie tańczył z jakąś atrakcyjną dziewczyną, ale nie widziałem jej twarzy, bo stała plecami do mnie.
Figura jak u modelki, długie nogi.
Te długie nogi coś mi przypominały. Jak bym je kiedyś widział. Skupiłem się wyraźnie na dziewczynie żeby dowiedzieć się kogo mi tak przypomina.
Harry szybko obrócił dziewczynę i z powrotem znalazła miejsce w jego ramionach.
Ale byłem tak skupiony na dziewczynie, że od razu zobaczyłem z kim tańczy Harry.
Z Lucy! Moją Lucy!
Mój własny przyjaciel i moja dziewczyna tańczą razem w mojej obecności.
Co oni sobie wyobrażają?!
Kiedy muzyka przestała grać. Wszyscy szybko zmieniali partnerów żeby zatańczyć następny kawałek.
Ruda piękność mrugnęła do mnie i dołączyła do jej koleżanek które przyglądały się nam jak tańczyliśmy.
Szybkim krokiem podszedłem do Lucy, ale Louis poprosił ją do tańca.
Czułem, że robię się czerwony pomimo, że miałem na twarzy białą farbę.
Lucy musi mi coś wyjaśnić.
***
Minęło już pół godziny, a Lucy jeszcze ze mną nie rozmawiała. Chciałem do niej podejść, ale zawsze nie zdążyłem.
Tańczyła już z Harrym, Louisem, Liamem, Niallem, Chrisem.
Jakby była jakaś cholerna kolejka!
Kiedy zauważyłem Harrego, który już pił piąte piwo, nie wytrzymałem i podszedłem do niego.
- Co oni do cholery wyprawiają?! - powiedziałem przez zaciśnięty zęby.
- O co ci chodzi ? - powiedział zbity z tropu.
Bez słowa wskazałem mu na Lucy i Liama.
On się tylko złośliwie uśmiechnął.
- Trzeba było pilnować swojej dziewczyny, a nie tańczyć z inną. - powiedział spoglądając okiem na Lucy.
Kiedy następna piosenka się skończyła Harry szybko wypił ostatni łyk piwa i podał mi pustą szklankę.
- Moja kolej.- powiedział oblizując wagi.
Spojrzałem się gdzie idzie Styles i zrobiłem się blady chociaż miałem twarz umazaną farbą.
Podszedł do Lucy i położył dłonie na jej biodrach. Ona ani razu się nie zawahała.
Już nie wytrzymałem kiedy zauważyłem gdzie ręce Harrego znalazły się kilka sekund temu.
Na jej ślicznym, zaokrąglonym małym tyłeczku.
Nawet ja jej tam nie dotykałem.
Jak pantera ruszyłem w ich stronę i mocno odepchnąłem Harrego, który upadł na ziemie.
Nie było go trudno powalić, bo już w połowie był pijany.
Złapałem zdezorientowaną Lucy za rękę i wyprowadziłem na zewnątrz.
Trzymałem jej rękę tak mocno, że czułam jak krzywiła się z bólu. Ale szczerze nie obchodziło mnie to ani trochę.
* perspektywa Lucy *
Trochę czasu mu to zajęło zanim wziął sprawy w swoje ręce. Tańczyłam z jego przyjaciółmi i mam nadzieje, że wreszcie zrozumiał jak się czułam pół godziny temu.
Kiedy wyprowadził mnie na zewnątrz krzyknął na mnie przez zaciśnięte zęby;
- Co to do cholery miało być!? - warknął na mnie ostro.
Powiem szczerze, że po raz pierwszy naprawdę bałam się Zayna.
- Nie wiem o co ci chodzi. - powiedziałam spoglądając na trawę.
On się tylko zaśmiał i spojrzał mi prosto w oczy.
- Czyli ocieranie się o moich kumpli to nic takiego ? 
Co on sobie myśli ? Że się puszczam, że jestem jakąś szmatą?!
- Wiesz co lepiej wróć do swojej rudej piękności i zatańcz z nią jeszcze raz! - powiedziałam tak samo głośno jak on.
Wyglądał jakby właśnie się na czymś zastanawiał.
- Dobrze! Może i faktycznie tak zrobię! - powiedział mi prosto w twarz.
Czułam jak łzy napływają do moich oczu.
- Lucy ja…- powiedział spokojnie podchodząc do mnie bliżej żeby dotknąć mojego policzka.
Odsunęłam się gwałtownie i jak najszybciej pobiegłam z powrotem do środka.
Czułam, że był tuż za mną.
Otworzyłam drzwi i wyszłam na zewnątrz żeby wejść do mojego samochodu.
Szybko szukałam kluczyków do samochodu, które schowałam w torebce.
Po otworzeniu samochodu usiadłam za kierownicą i odpaliłam samochód.
Zayn w tym samym momencie wyszedł na zewnątrz podbiegając do mojego samochodu.
Zaczął pukać do mojej szyby samochodu.
- Lucy skarbie… przepraszam. - powiedział słabym głosem jakby zaraz też się rozkleił.
Szybko wcisnęłam gaz i zniknęłam mu pola widzenia.
W tylnym lusterku zauważyłam Zayna próbującego mnie dogonić.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć kochani!  
Mam nadzieję, że rozdział przypadnie wam do gustu :)
Mam pytanie: Znudziło wam się to opowiadanie ?
Pod rozdziałem 12 były tylko 3 komentarze, a w ankiecie 25 osób zaznaczyło, że czyta. Było by miło gdyby pod tym rozdziałem było więcej komentarzy, wam to zajmie chwilkę, a ja muszę spędzić kilka godzin przed komputerem aby napisać rozdział. 
Rozdział  14 pojawi się w środę.

6 komentarzy:

  1. Eee nie ładnie tak ;p Wole jak Lucy i Zayn sa szczęśliwi i się nie kłócą ;p
    Czekam na nexta :))
    Życze dużej ilości wenyy<33
    http://niepelnosprawna-dziewczyna.blogspot.com/
    http://kill-our-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu oni pokłócili się o taką głupotę ? :(

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam na next i życzę weny ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. O zaczyna się drama.
    Mam nadzieję, że Lucy wybaczy Zaynowi.
    Weny:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisz dalej ;)
    Rozdział świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. jezu , hahahah XDD śmiałam się praktycznie cały czas, pomijajac końcówkę xd Zayn nieźle się wkurzył :D świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń