CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Zamykając za sobą drzwi od mojego pokoju, rozpięłam dwie walizki, żeby
upewnić się, że mam wszystko. Szczoteczka, kosmetyki, ubrania, buty, pieniądze itd. Westchnęłam głęboko i zamknęłam walizki już
ponad ósmy raz. Wczoraj nie mogłam zmrużyć oka, bo nadal nie wiedziałam
gdzie jedziemy. To Zayn miał wybrać lokalizacje, nie ja. Czasami
zastanawiam się dlaczego pozwoliłam mu wybrać miejsce.
Sama się zastanawiałam czy rzeczywiście był to dobry pomysł żeby pojechać gdzieś z Zaynem.
- Lucy! Zayn już czeka na ciebie! - krzyknął Mike, żebym się pośpieszyła.
Ostatni raz obejrzałam się w lustrze robiąc ostatnie poprawki.
Miałam na sobie czarne modne botki, które były na lekkim obcasie. Bordową koszulkę z krótkim rękawkiem, dżinsy w gwiazdki. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Oczu nie malowałam tylko, przejechałam ustami naturalną pomadką. Założyłam jeszcze okulary przeciwsłoneczne.
Sama się zastanawiałam czy rzeczywiście był to dobry pomysł żeby pojechać gdzieś z Zaynem.
- Lucy! Zayn już czeka na ciebie! - krzyknął Mike, żebym się pośpieszyła.
Ostatni raz obejrzałam się w lustrze robiąc ostatnie poprawki.
Miałam na sobie czarne modne botki, które były na lekkim obcasie. Bordową koszulkę z krótkim rękawkiem, dżinsy w gwiazdki. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Oczu nie malowałam tylko, przejechałam ustami naturalną pomadką. Założyłam jeszcze okulary przeciwsłoneczne.
- Już idę! - krzyknęłam schodząc na dół.
Kiedy byłam już na ostatnim stopniu zauważyłam Zayna.
Miał na sobie bordowy sweter, czarne spodnie i za nim leżała na podłodze zielona torba
gdzie pewnie miał wszystkie rzeczy. Zdziwiło mnie to trochę, że ma taki
mały bagaż.
- Gotowa ? - zapytał zabierając moje walizki. Szybko je złapałam.
- Nie musisz nosić mojego bagażu. - powiedziałam, pokazując mu słaby uśmiech.
Wtedy w tym momencie Zayn zrobił coś czego nigdy się nie spodziewałam, że zrobi. Jego kąciki ust lekko się uniosły. Uśmiechnął się. Może nie tak szeroko jak zwykle...ale to już jakiś postęp. To był już jakiś znak.
- To tylko bagaże Lucy, a nie jakieś ciężkie krowy. - powiedział przewracając oczami. Tak samo jak on przewróciłam oczami i podałam mu moje walizki. Kiedy chwycił walizki i spróbował je podnieść na chwile jego twarz była nieco zszokowana.
- Mój boże! Co ty tam masz ? - zapytał z trudem wychodząc z mojego domu z moimi ciężkimi bagażami.
- Krowy. - powiedziałam wzruszając ramionami. Nie spojrzałam na niego, ale czułam, że się uśmiecha z rozbawienia. W zamian za to, że Zayn zabrał moje ciężkie walizki ja wzięłam jego lekką torbę. Naprawdę, była lekka niczym piórko. Pewnie miał tam tylko ubrania i pieniądze.
Zayn zniknął na razie za autem żeby włożyć moje walizki do bagażnika. Jego torbę wrzuciłam na tył samochodu, bo nie potrzebowała być w bagażniku skoro była taka mała. Zgadywałam, że nie będziemy tam dłużej niż przez tydzień.
Kilka sekund później Zayn skierował się w moim kierunku i otworzył mi drzwi do samochodu.
Usiadłam na miejsce pasażera. Zauważyłam, że Zayn miał już zapięty pas, więc szybko zrobiłam to samo. Malik skupił się na drodze przed nami. Spojrzałam w tym samym kierunku. Nie wiem czy był to tylko odruch, ale dotknęłam jego dłoni. Spojrzał na nasze dłonie przez chwilę i nawet mnie nie odepchnął.
- Gotowy ? - zapytałam nie spoglądając się na niego tylko na drogę.
Czułam, że dużo nad tym rozmyślał. Czy ma jakieś wątpliwości co do naszego wyjazdu ? Wydawało mi się, że zaraz wyjdzie z auta i powie że nie pojedzie. Ale nie zrobił tego. Spojrzał na mnie i posłał mi delikatny uśmiech.
-Z tobą wszędzie.
Odpalił samochód i ruszyliśmy przed siebie.
***
Moje powieki lekko się otworzyły. Wszystko przez chwilę widziałam jak przez mgłę. Czy ja właśnie zasnęłam? Poczułam, że jakieś ciepło tuliło mnie do snu. Spojrzałam przez moje ramie i zauważyłam znajomy koc, który często chował z tyłu samochodu kiedy jestem śpiąca. Pewnie Zayn zauważył, że śpię i wiedział gdzie jest koc. To był bardzo miły gest z jego strony. Usiadłam prosto spoglądając na Zayn , który nadal prowadził samochód w skupieniu. Przez jedną sekundę spojrzał na mnie i uśmiechnął się na powitanie.
- Dobrze spałaś ?
Szczerze mówiąc bolała mnie trochę szyja, bo opierałam się o okno, ale oprócz tego nic mnie nie bolało. Skinęłam głową i ziewnęłam głośno zakrywając przy tym moje usta. Zaśmiał się.
- Jak długo spałam ? - zapytałam nadal nieprzytomna.
- Osiem godzin.
Czułam, że moje oczy zaokrągliły się jak talerze. Czy naprawdę spałam tak długo? Spojrzałam za oknem i rzeczywiście widziałam już księżyc na niebie zamiast wyraźnych chmur. Widział moją zdezorientowaną minę i pokręcił głową. Naprawdę musiałam być bardzo śpiąca.
- Może ja tym razem poprowadzę ? - zapytałam
- Dlaczego przecież dobrze mi idzie.
Przewróciłam oczami.
- Gotowa ? - zapytał zabierając moje walizki. Szybko je złapałam.
- Nie musisz nosić mojego bagażu. - powiedziałam, pokazując mu słaby uśmiech.
Wtedy w tym momencie Zayn zrobił coś czego nigdy się nie spodziewałam, że zrobi. Jego kąciki ust lekko się uniosły. Uśmiechnął się. Może nie tak szeroko jak zwykle...ale to już jakiś postęp. To był już jakiś znak.
- To tylko bagaże Lucy, a nie jakieś ciężkie krowy. - powiedział przewracając oczami. Tak samo jak on przewróciłam oczami i podałam mu moje walizki. Kiedy chwycił walizki i spróbował je podnieść na chwile jego twarz była nieco zszokowana.
- Mój boże! Co ty tam masz ? - zapytał z trudem wychodząc z mojego domu z moimi ciężkimi bagażami.
- Krowy. - powiedziałam wzruszając ramionami. Nie spojrzałam na niego, ale czułam, że się uśmiecha z rozbawienia. W zamian za to, że Zayn zabrał moje ciężkie walizki ja wzięłam jego lekką torbę. Naprawdę, była lekka niczym piórko. Pewnie miał tam tylko ubrania i pieniądze.
Zayn zniknął na razie za autem żeby włożyć moje walizki do bagażnika. Jego torbę wrzuciłam na tył samochodu, bo nie potrzebowała być w bagażniku skoro była taka mała. Zgadywałam, że nie będziemy tam dłużej niż przez tydzień.
Kilka sekund później Zayn skierował się w moim kierunku i otworzył mi drzwi do samochodu.
Usiadłam na miejsce pasażera. Zauważyłam, że Zayn miał już zapięty pas, więc szybko zrobiłam to samo. Malik skupił się na drodze przed nami. Spojrzałam w tym samym kierunku. Nie wiem czy był to tylko odruch, ale dotknęłam jego dłoni. Spojrzał na nasze dłonie przez chwilę i nawet mnie nie odepchnął.
- Gotowy ? - zapytałam nie spoglądając się na niego tylko na drogę.
Czułam, że dużo nad tym rozmyślał. Czy ma jakieś wątpliwości co do naszego wyjazdu ? Wydawało mi się, że zaraz wyjdzie z auta i powie że nie pojedzie. Ale nie zrobił tego. Spojrzał na mnie i posłał mi delikatny uśmiech.
-Z tobą wszędzie.
Odpalił samochód i ruszyliśmy przed siebie.
***
Moje powieki lekko się otworzyły. Wszystko przez chwilę widziałam jak przez mgłę. Czy ja właśnie zasnęłam? Poczułam, że jakieś ciepło tuliło mnie do snu. Spojrzałam przez moje ramie i zauważyłam znajomy koc, który często chował z tyłu samochodu kiedy jestem śpiąca. Pewnie Zayn zauważył, że śpię i wiedział gdzie jest koc. To był bardzo miły gest z jego strony. Usiadłam prosto spoglądając na Zayn , który nadal prowadził samochód w skupieniu. Przez jedną sekundę spojrzał na mnie i uśmiechnął się na powitanie.
- Dobrze spałaś ?
Szczerze mówiąc bolała mnie trochę szyja, bo opierałam się o okno, ale oprócz tego nic mnie nie bolało. Skinęłam głową i ziewnęłam głośno zakrywając przy tym moje usta. Zaśmiał się.
- Jak długo spałam ? - zapytałam nadal nieprzytomna.
- Osiem godzin.
Czułam, że moje oczy zaokrągliły się jak talerze. Czy naprawdę spałam tak długo? Spojrzałam za oknem i rzeczywiście widziałam już księżyc na niebie zamiast wyraźnych chmur. Widział moją zdezorientowaną minę i pokręcił głową. Naprawdę musiałam być bardzo śpiąca.
- Może ja tym razem poprowadzę ? - zapytałam
- Dlaczego przecież dobrze mi idzie.
Przewróciłam oczami.
– Ale jeszcze nie spałeś. Na pewno jesteś teraz
padnięty. – powiedziałam już trochę zmartwiona. On ku mojemu zdziwieniu
prychnął z mojego komentarza.
- Nie jestem śpiący Lucy. Nawet gdybym był to nie dałbym ci poprowadzić.
Zmarszczyłam czoło zdezorientowana.
- Nie jestem śpiący Lucy. Nawet gdybym był to nie dałbym ci poprowadzić.
Zmarszczyłam czoło zdezorientowana.
– Dlaczego, jeśli mogę wiedzieć?
Wzruszył ramionami, nadal był skupiony na drodze.
Wzruszył ramionami, nadal był skupiony na drodze.
– Bo nadal wyglądasz na śpiącą.
Teraz spojrzałam na niego z niedowierzaniem. Zależało mu na tym żebym to ja czuła się tu dobrze? Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć, ale głośny huk przeszkodził mi w tym.
Samochód ponownie wydał z siebie dziwny dźwięk i zaczął zwalniać. O nie! Czy to jakiś zły znak?
- Co się dzieje ? - wyszeptałam zdezorientowana.
Zayn wcisnął mocno gaz, ale przez to samochód jeszcze bardziej zwalniał.
- Nie mam pojęcia. – powiedział w momencie kiedy samochód już stanął.
Wciskał gaz już nie raz, ale nic się nie działo. Spojrzałam za oknem skanując otoczenie. Właśnie znajdowaliśmy się w ciemnym lesie. Czułam się jak w jakimś porypanym horrorze. Dziewczyna i chłopak nie mogą odpalić auta, chłopak mówi dziewczynie, że zaraz wraca, kiedy dziewczyna zaczyna się o niego martwić wychodzi z auta i zauważa jego ciało. To był mój mroczny scenariusz. Jedyne światło jakie się teraz świeciło to zapalniczka, którą miał ze sobą Zayn.
- Zaraz wracam. - powiedział wychodząc z samochodu.
Zaraz wraca ? W mojej głowię włączyła się czerwona lampka. Tak mówią wszyscy zanim zostaną zamordowani. Szybko złapałam jego rękę.
- Gdzie idziesz ?
Spojrzał na mnie i wyjaśnił mi wszystko powoli.
- Zobaczyć co się stało z autem. Jeśli będziemy tak stać i nic nie robić, to zostaniemy tu na noc.
Moje oczy ponownie się zaokrągliły i zeskanowałam ponownie miejsce. Ciemne drzewa, księżyc świeci wysoko, bardzo zimno i chyba coś się poruszyło zza krzaków. Lucy dorośnij! Przepłynęła do mnie odwaga i wyszłam z auta. Zayn zauważył, że spoglądałam w krzaki i stał tuż obok mnie.
- Halo ? - powiedziałam głośno.
Nikt nie odpowiedział, ale krzaki znowu się poruszyły. Zayn wiedział, że w każdej chwili mogę się wystraszyć więc stał przy mnie.
Teraz spojrzałam na niego z niedowierzaniem. Zależało mu na tym żebym to ja czuła się tu dobrze? Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć, ale głośny huk przeszkodził mi w tym.
Samochód ponownie wydał z siebie dziwny dźwięk i zaczął zwalniać. O nie! Czy to jakiś zły znak?
- Co się dzieje ? - wyszeptałam zdezorientowana.
Zayn wcisnął mocno gaz, ale przez to samochód jeszcze bardziej zwalniał.
- Nie mam pojęcia. – powiedział w momencie kiedy samochód już stanął.
Wciskał gaz już nie raz, ale nic się nie działo. Spojrzałam za oknem skanując otoczenie. Właśnie znajdowaliśmy się w ciemnym lesie. Czułam się jak w jakimś porypanym horrorze. Dziewczyna i chłopak nie mogą odpalić auta, chłopak mówi dziewczynie, że zaraz wraca, kiedy dziewczyna zaczyna się o niego martwić wychodzi z auta i zauważa jego ciało. To był mój mroczny scenariusz. Jedyne światło jakie się teraz świeciło to zapalniczka, którą miał ze sobą Zayn.
- Zaraz wracam. - powiedział wychodząc z samochodu.
Zaraz wraca ? W mojej głowię włączyła się czerwona lampka. Tak mówią wszyscy zanim zostaną zamordowani. Szybko złapałam jego rękę.
- Gdzie idziesz ?
Spojrzał na mnie i wyjaśnił mi wszystko powoli.
- Zobaczyć co się stało z autem. Jeśli będziemy tak stać i nic nie robić, to zostaniemy tu na noc.
Moje oczy ponownie się zaokrągliły i zeskanowałam ponownie miejsce. Ciemne drzewa, księżyc świeci wysoko, bardzo zimno i chyba coś się poruszyło zza krzaków. Lucy dorośnij! Przepłynęła do mnie odwaga i wyszłam z auta. Zayn zauważył, że spoglądałam w krzaki i stał tuż obok mnie.
- Halo ? - powiedziałam głośno.
Nikt nie odpowiedział, ale krzaki znowu się poruszyły. Zayn wiedział, że w każdej chwili mogę się wystraszyć więc stał przy mnie.
- To pewnie królik. - zapewnił mnie kładąc jego dłoń na moim ramieniu.
Czułam się szczęśliwa, że mnie dotknął, ale nadal nie byłam taka pewna, że
to był królik.
- Halo ? - powiedziałam już trochę przerażona. Zayn przewrócił oczami i czułam, że się uśmiechnął.
- Lucy to królik, nie odpowie ci.
Przewróciłam oczami i weszłam z powrotem do auta, ale nie zamknęłam drzwi. Wiedziałam, że Zayn nie spuścił ze mnie oka.
- To co robimy ? - zapytałam zirytowana.
Słyszałam jego kroki, które zbliżały się w moim kierunku. Ukucnął przy mnie i spojrzał na mnie czule.
- Usiądź na miejsce kierowcy, a ja pchnę samochód. Może znajdziemy tu gdzieś jakiś motel.
Skinęłam głową dając mu znak, że rozumiem. Teraz w końcu mieliśmy jakiś dobry plan. Ponownie wysiadłam z auta i obeszłam dookoła żeby zająć miejsce kierowcy. Zamknęłam za sobą drzwi i moje dłonie dotknęły kierownicy. W tylnym lusterku zauważyłam, że Zayn już jest z tyłu i czeka.
- Gotowa ? - wykrzyknął żebym usłyszała.
Skinęłam głową.
- Halo ? - powiedziałam już trochę przerażona. Zayn przewrócił oczami i czułam, że się uśmiechnął.
- Lucy to królik, nie odpowie ci.
Przewróciłam oczami i weszłam z powrotem do auta, ale nie zamknęłam drzwi. Wiedziałam, że Zayn nie spuścił ze mnie oka.
- To co robimy ? - zapytałam zirytowana.
Słyszałam jego kroki, które zbliżały się w moim kierunku. Ukucnął przy mnie i spojrzał na mnie czule.
- Usiądź na miejsce kierowcy, a ja pchnę samochód. Może znajdziemy tu gdzieś jakiś motel.
Skinęłam głową dając mu znak, że rozumiem. Teraz w końcu mieliśmy jakiś dobry plan. Ponownie wysiadłam z auta i obeszłam dookoła żeby zająć miejsce kierowcy. Zamknęłam za sobą drzwi i moje dłonie dotknęły kierownicy. W tylnym lusterku zauważyłam, że Zayn już jest z tyłu i czeka.
- Gotowa ? - wykrzyknął żebym usłyszała.
Skinęłam głową.
- Gotowa.
Poczułam jak samochód powoli zaczynał się poruszać, ale teraz musiałam się skupić na kierowaniu. Malik z całej siły pchał samochód, wyglądał na wyczerpanego, ale nie zatrzymał się tylko pracował dalej. To był znak, że Zayn jest bardzo zdeterminowany i nie boi się wyzwań.
Usłyszałam jak się zaśmiał, widocznie coś go rozbawiło. Spojrzałam na tylne lusterko żeby zrozumieć dlaczego się śmieje. Chłopak spojrzał w moim kierunku i uśmiechnął się lekko.
- Jak na razie wyjazd ułożył się nam cudownie. - powiedział sarkastycznie z nutką rozbawienia. – A ty jak myślisz ?
Uśmiechnęłam się i dodałam głośno śmiejąc się.
Poczułam jak samochód powoli zaczynał się poruszać, ale teraz musiałam się skupić na kierowaniu. Malik z całej siły pchał samochód, wyglądał na wyczerpanego, ale nie zatrzymał się tylko pracował dalej. To był znak, że Zayn jest bardzo zdeterminowany i nie boi się wyzwań.
Usłyszałam jak się zaśmiał, widocznie coś go rozbawiło. Spojrzałam na tylne lusterko żeby zrozumieć dlaczego się śmieje. Chłopak spojrzał w moim kierunku i uśmiechnął się lekko.
- Jak na razie wyjazd ułożył się nam cudownie. - powiedział sarkastycznie z nutką rozbawienia. – A ty jak myślisz ?
Uśmiechnęłam się i dodałam głośno śmiejąc się.
– Najlepszy wyjazd na świecie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak widać Zayn i Lucy zaczynają się dogadywać :) Jak się podobał ten rozdział?
Czy Lucy i Zayn mogą jeszcze być razem?
Czy Lucy i Zayn mogą jeszcze być razem?
Dziękuję za ponad 3000 wyświetleń! Jesteście cudowni <3
Rozdział 17 pojawi się w czwartek (22.05 )
Mam dla Was zwiastun opowiadania.
Chciałabym podziękować autorce, która wykonała zwiastun. Z całego serca dziękuję..wiem, że poświęciłaś wolny czas, aby wykonać zwiastun.
Zwiastun według mnie jest świetny.
Mam nadzieję, że Wam się również spodoba.
Piszcie w komentarzach co sądzicie, o zwiastunie.
Chciałabym podziękować autorce, która wykonała zwiastun. Z całego serca dziękuję..wiem, że poświęciłaś wolny czas, aby wykonać zwiastun.
Zwiastun według mnie jest świetny.
Mam nadzieję, że Wam się również spodoba.
Piszcie w komentarzach co sądzicie, o zwiastunie.

Ojej. Mam nadzieje, że kiedzy nimi wszystko będzie dobrze. Ogolnie to i tak Zayn był kochany ^^ swietnie ci to wyszlo, zwiastun jest mega!:))) do zobaczenia xx
OdpowiedzUsuńFajny zwiastun:)
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa co dalej się potoczy w ich wycieczce :)
Jestem pewna że moga być dalej razem!
Czekam na nexta!!
Czekam na kolejny rozdział ♥
OdpowiedzUsuńNie ma za co :)
OdpowiedzUsuńCiesze się, że zwiastun się podoba ;*