środa, 28 maja 2014
Rozdział 22
Już minął równo miesiąc kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Mój ojciec oczywiście nadal nic nie podejrzewa. Ale wiedziałam, że tego nie uniknę. Jak na razie brzuch był nie widoczny, ale nie znaczy to że nie urośnie. Nie mogłam sobie nawet wyobrazić, że mój ojciec dowiedziałby się o moim dziecku. Na pewno by krzyczał i upierał się że jestem za młoda.
Taki urok rodziców.
Na szczęście moja mama wie o wszystkim, tak samo jak Zayn. Przyjeżdża do mnie codziennie i powoli zaczyna pakować moje rzeczy do naszego małego domku. Ojciec oczywiście też tego nie podejrzewa, bo jak na razie zabieramy ze sobą tylko małe rzeczy. Ale nie jest mi z tym dobrze, że go okłamuję.
Właśnie znajdowałam się w szpitalu na USG. Razem z moją mamą, oczywiście. Chciałam mieć pewność, że wszystko jest dobrze z maluszkiem. Zayn ma się pojawić za kilka minut. Nie chciał przegapić USG. W końcu był ojcem dziecka.
Usiadłam na krześle w poczekalni spoglądając na wielki zegar, który tykał głośno. Poczułam, że ktoś usiadł obok mnie. Nie musiałam zgadywać, że była to moja mama. Sama nie tryskała z radości, że w takim młodym wieku będę miała dziecko, ale wiem że będzie dokładała dużo starań żeby moje maleństwo urosło na zdrowe i silne.
- Kiedy powiesz ojcu o dziecku ? - zapytała matka także spoglądając się w zegar.
Wzruszyłam ramionami.
- Kiedy będzie odpowiednia pora. - odpowiedziałam ostrożnie dobierając wszystkie słowa. Moja matka westchnęła oczywiście niezadowolona.
- Wiem, że to twoje życie Lucy, ale mi nie jest także lekko kiedy okłamuję twojego ojca.
Spojrzałam się na nią z lekką skruchą.
Czy ona myśli, że mi jest łatwo ?
Szkoła jeszcze nie wie, że jestem w ciąży, mój ojciec także nie wie i wkrótce dowie się że się wyprowadzam. No rzeczywiście moje życie to czysta bajka. Chciałam otworzyć usta żeby coś powiedzieć, ale usłyszałam głośne kroki, dobiegające ze schodów. Po chwili zauważyłam schodzącego ze schodów Zayna. Z trudem łapał oddech. Wyglądał jakby zaraz mógł zemdleć. Kiedy mnie zauważył uśmiechnął się do mnie słabo, widocznie trochę wyczerpany. Wstałam z krzesła i powoli skierowałam się do niego. On zrobił dokładnie tak samo.
- Hej.- powiedział pośpiesznie całując mnie czule w usta. Może ten pocałunek był krótki, ale bardzo miły. - Nie spóźniłem się, prawda ?
Zaśmiałam się i pokręciłam głową.
- Jesteś przed czasem. - poinformowałam go.
Odetchnął z ulgą. Zauważyłam, że sprawę do bycia ojcem traktuje bardzo poważnie. Po chwili podeszła do nas kobieta z kartą.
- Panna Stewart ? - zapytała żeby być pewna. Skinęłam głową na co ona się uśmiechnęła.
- Zapraszam, pan doktor czeka.
***
Byłam rozłożona wygodnie na łóżku lekarskim spoglądając na czarny monitor przede mną. Moja mama usiadła po mojej lewej stronie, a Zayn oczywiście po prawej. Nie puścił mojej ręki jakby stresował się tym co zobaczy. Lekarz uśmiechnął się do mnie ciepło i nałożył na mój brzuch jakiś tajemniczy żel. Był bardzo zimny więc trochę podskoczyłam.
- Nie skacz, lekarz musi cię zbadać. - powiedział Zayn poważnie nadal trzymając moją dłoń.
- Wiem ale ten żel jest bardzo zimny. - odburknęłam. Po chwili brzuch zaczynał mnie dziwnie łaskotać i zaczęłam śmiać się po chichu . Moja mama uśmiechnęła się rozbawiona tą całą sytuacją, jak lekarz. Zayn nawet też w połowie się uśmiechnął.
- Łaskocze. - powiedziałam nadal się śmiejąc.
- Spróbuj się nie ruszać, bo pierwsze zdjęcie naszej córki wyjdzie poruszone.- oznajmił poważnie Zayn. Spojrzałam na niego zdezorientowana.
Czy on naprawdę oczekiwał córki ? A co jeśli będzie to chłopiec ? Dlaczego nie chce chłopczyka ? Dlaczego chce dziewczynkę ?
Za dużo pytań zawirowało w mojej głowie, więc posłałam Zaynowi groźne spojrzenie.
- To będzie chłopiec. - oznajmiłam pewnie, jakbym powiedziała właśnie fakt. Zawsze przecież miałam racje.
- Mam przeczucie. - powiedział tak samo pewnie Zayn. Przewróciłam oczami.
Lekarz wyjął jakieś małe dziwne urządzenie i zaczął delikatnie jeździć po moim brzuchu. Kilkanaście sekund później lekarz się odezwał.
- Proszę zobaczyć. - powiedział wskazując swoją wolną ręką na monitor.
Wszyscy skupiliśmy się na monitorze. Otworzyłam szeroko usta kiedy zauważyłam małą plamkę, która ruszała się powoli po ekranie. Czy to było moje dziecko ?
- Świetnie widać. - powiedział Zayn uśmiechając się szeroko.
- Jak fasolka. - wyszeptałam nadal z otwartymi ustami. Moja mama spojrzała na monitor jakby coś ukrywała. Ale uśmiechała się trochę żeby ukryć swój tajemniczy stan. Nie zapytałam się co się stało bo byłam bardziej zajęta patrzeniem się w monitor.
- Fotogeniczna, jak mama. - oznajmił Zayn nadal uśmiechając się w monitor. Zaśmiałam się.
Lekarz zwrócił się do nas obydwojga.
- Czy chcecie posłuchać bicie serca waszego dziecka ?
Ja i Zayn w tym samym czasie mieliśmy oczy szeroko otwarte.
- Tak, szybko ? Jest to możliwe ? - zapytał chłopak nadal zszokowany. Lekarz skinął głową.
- Tak. - powiedzieliśmy w tym samym czasie. Znowu poczułam łaskotanie w brzuchu i zaśmiałam się głośno. Zayn już nie wytrzymał i zaśmiał się razem ze mną.
- Ma już serce, takie maleństwo ? - zapytałam każdego w pomieszczeniu. Jak widać każdy myślał o tym samym co ja. Lekarz wrócił z innym urządzeniem i umieścił je na moim brzuchu.
W tym momencie usłyszeliśmy to wszyscy.
Pum, Pum,Pum. Mocne odgłosy co brzmiały jak bębny.
Nie musiałam szybko zgadywać. Od razu zorientowałam się że to bicie serca naszego maleństwa. Zayn uścisnął moją dłoń jeszcze mocniej jakby zaraz mógł zemdleć. Słyszałam jak po cichu liczy jak szybko bije serce naszego dziecka. Było to bardzo urocze. Nie mógł się powstrzymać i uśmiechnął się szeroko.
- Silna jak mamusia. - oznajmił próbując się wsłuchać jeszcze bardziej. Znowu posłałam mu groźne spojrzenie.
- To chłopiec. - powiedziałam trochę zażenowana, że myśli że ma racje. Lekarz zwrócił się do nas.
- Mogę was za kilka miesięcy zapisać na wizytę i dowiemy się jaką płeć ma państwa dziecko. Chcą państwo skorzystać ? - zapytał pisząc coś na kartce.
Zayn skinął szybko głową, ale w tym samym czasie powiedziałam.
- Nie.
Malik spojrzał na mnie zdezorientowany.
- Dlaczego, nie ?
Wzruszyłam ramionami.
- Chcę żeby to była niespodzianka.
Zayn westchnął.
Czułam, że bardzo chciał się ze mną zgodzić. Lekarz się zaśmiał i zwrócił się do mojej matki.
- Interesująca rodzinka. - powiedział ukrywając swój śmiech.
* dwa tygodnie później *
Pakując pudełka pełne moich rzeczy czułam pewny smutek. Dzisiaj miałam zamiar powiedzieć mojemu ojcu, że się wyprowadzam i że jestem w ciąży. Czułam, że nie będzie lekko. Kogo ja oszukuje ? Przecież sama wiem, że nie będzie lekko. Westchnęłam głośno i rozmyślałam co jeszcze spakować.
Hmm, może w pokoju rodziców wezmę sobie jakąś pamiątkę żebym czuła się że są ze mną ?
Tak, to chyba dobry pomysł. Bez namysłu wyszłam z mojego pokoju i skierowałam się do pokoju rodziców.
Zapukałam myśląc, że są w środku. Nikt nie odpowiedział. Rozejrzałam się dookoła przez chwilę i chwyciłam za klamkę.
Ja i moja rodzina mamy inny gust. Mój pokój był bardziej promienny. Ich był bardziej ciemniejszy. Ciemne drewno, ciemne zasłony i ciemne ściany. Jak w jakimś horrorze. Rozejrzałam się po pokoju i szukałam czegoś specyficznego. Na komodzie nic nie widziałam co mi się spodobało. Koło okna też nie. Ale zatrzymałam się kiedy pod łóżkiem zauważyłam, jakieś pudełko. Nie było do końca wsunięte więc łatwo je znalazłam. Podeszłam powoli i wyciągnęłam pudełko. Moje oczy się rozszerzyły kiedy zauważyłam napis;
‘Lucy’
Dlaczego moi rodzicie trzymają pudełko pod łóżkiem z moim imieniem ? Co tam jest w środku ?
Wiedziałam, że się nie dowiem póki nie otworze pudełka. Nie czułam się winna, że grzebie w rzeczach mojej rodziny. Teoretycznie to też było moje pudełko skoro było na nim moje imię. Powoli otworzyłam pudełko i czułam, że moja twarz była nieco zdezorientowana.
Zdjęcia jak byłam jeszcze niemowlakiem z jakimś obcym mężczyzną i obcą kobietą. Kobieta miała długie blond włosy, twarz miała całą bladą, ale uśmiech miała szeroki. Mężczyzna miał bardzo ciemne włosy, był nieco opalony, ale jego niebieskie oczy były pierwszymi oznakami jakie mnie przyciągały.
Kiedy przeglądałam te zdjęcia na samym dnie pudełka zauważyłam kartkę. Przeczytałam wszystko wiedząc, że mam czas. Moje oczy się rozszerzyły kiedy przeczytałam każde słowo, czując na moich policzkach łzy.
- Byłam adoptowana. - wyszepnęłam do siebie.
Czułam jakby ktoś teraz uderzył mnie mocno w twarz. Mój gniew zwalczał wszystkie inne.
Dlaczego mnie oddali ? Nie chcieli mnie ? Zmarli ? Może nie byli idealnymi rodzicami ?
Moje myśli musiały poczekać, bo usłyszałam za sobą kroki. Odwróciłam się gwałtownie i zauważyłam moich rodziców. Co ja mówię to nie są moi rodzice. Z wyrazu twarzy ojca wyczułam, że czuł się niekomfortowo że tak dowiedziałam się o moich korzeniach.
- Więc teraz już wiesz. - wyszepnął jakby miał problem z mówieniem. Teraz wybuchłam całkowicie.
- Wiem, że nie mówienie tobie że jestem w ciąży było chamskie! Ale okłamując mnie przez całe życie to już przesada! - wykrzyknęłam cała wnerwiona. On też zrobił się czerwony i wybuchł tak samo jak ja.
- JESTEŚ W CIĄŻY !?
- Tak, ale to nie jest twoje zmartwienie! Nie chcę was już znać! - powiedziałam wybiegając z pokoju. Obaj pobiegli za mną.
- Lucy poczekaj!- krzyknęła moja przybrana matka. Gwałtownie się odwróciłam.
- Nie zabraliśmy cię rodzinie. Wręcz przeciwnie. To kobieta którą widziałaś na zdjęciu to moja siostra. Kochała cię nad życie. Obaj zginęli w pożarze, ale ty przeżyłaś bo strażacy zdążyli cię jeszcze uratować. - powiedziała szybko żebym nie odchodziła.
Zaśmiałam się głośno.
- Czyli co ? Jesteś moją ciocią ? - zapytałam sceptycznie. Podeszła do mnie bliżej.
- Mogę być kim tylko chcesz. Mamą, ciocią, przyjaciółką. - nie zdążyła nic już powiedzieć bo ją prześcignęłam.
- Teraz chcę żebyś była dla mnie nieznajomą. - wykrzyknęłam zamykając mocno drzwi kierując się do mojego auta. Zignorowałam wołanie mojego imienia. Teraz byli dla mnie nieznajomymi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Co myślicie o tym rozdziale ? Mam nadzieję, że wam się podoba.
Myślicie, że Lucy urodzi chłopca czy dziewczynkę ? ( Mówię wam już od razu, że nie będą to bliźniaki lub trojaczki :D )
Rozdział dwudziesty trzeci pojawi się w sobotę (24.05 )
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Pod koniec mi sie smutno zrobiło :(
OdpowiedzUsuńA USG było przezabawne jak Lucy się śmiała bo ja łąskotało hahah :D
Pisz nexta :)
Ta końcówka szczególnie ciekawa :D Czekam na ciąg dalszy, co teraz stanie się z Lucy? Pójdzie do Zayna czy ucieknie i odetnie się od wszystkich? Ja chcę next! :)
OdpowiedzUsuńTy to masz pomysły. Super rozdział, szokujący. Co tu więcej dodać?
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta :)