Minął już dosłownie tydzień i Zayn nadal myśli, że jestem jego siostrą. Czuje się niekomfortowo, że muszę go okłamywać, ale jeśli powiem mu, że jestem jego dziewczyną na pewno pomyśli, że jestem chora, bo powiedziałam wcześniej, że jestem jego siostrą.
Dlaczego życie musi być takie skomplikowane ?!
Dlaczego nie możemy siedzieć na kanapie i zajadać się niezdrową pizzą ? Dlaczego już nie możemy obdarowywać się czułymi pieszczotami i pocałunkami ?
Czasami myślę sobie, że Zayn z którym teraz przebywam jest zupełnie inną osobą. Ale wiem, że jestem w ogromnym błędzie.
Bo to ja się zmieniłam.
Zayn został wypisany ze szpitala trzy dni temu. Siedzi teraz na kanapie obok mnie w naszym domu i ogląda swoje zdjęcia jako małe dziecko żeby sobie coś przypomniał. Oczywiście zauważył, że mnie tam nie ma, więc usprawiedliwiam się tym, że jako dziecko byłam bardzo wstydliwa i nie chciałam żeby ktoś robił mi zdjęcia. Kolejne paskudne kłamstwo.
- Więc nic sobie nie przypominasz ? - zapytałam po raz szósty. Spojrzał na mnie jakby był czegoś winny. Otworzył usta żeby coś powiedzieć, ale szybko je zamknął i pokręcił głową.
- Wszystko widzę jak przez mgłę. - oznajmił kładąc jedno ze zdjęć na stole i zaczął masować swoje skronie jakby miał potworny ból głowy. Westchnęłam po cichu.
Nie wiem czy powinnam mu powiedzieć prawdę. Przecież nie będę stała cicho jak pozna jakąś dziewczynę i będzie się z nią namiętnie całować. Chyba świnie zaczną latać! Zayn spojrzał na mój brzuch i uśmiechnął się słabo.
- Czuję się głupio, że gadamy ciągle o mnie, a tak mało o tobie wiem. - oznajmił kładąc swoją bladą dłoń na moim kolanie. Nie było to dla mnie łatwe, bo jeden mały dotyk budzi moje hormony. Uśmiechnęłam się do niego słabo, ale w sercu czułam się zagrożona.
- Co chcesz wiedzieć ? - wyszeptałam jakby bardziej sama do siebie niż do niego. Zmrużył oczy i spojrzał się na mnie przepraszająco.
- Trochę głupio pytać o to siostrę…- drążył powoli jakby się czegoś wstydził. Poczułam lekkie ukłucie kiedy nazwał mnie siostrą. - Kto jest ojcem twojego dziecka?
Westchnęłam głośno i spojrzałam na dół. Wiedziałam, że od tego nie da się uciec. Klątwa otaczała mnie dokoła. Szybko coś dodał żebym nie czuła się głupio. - Oczywiście nie musisz odpowiadać.
Spojrzałam na niego i zaczęłam moją małą przemowę.
- Poznałam go w dość dziwnej sytuacji, gdy przyszedł do mojego brata. Bardzo dobrze go znasz. Jest bardzo zabawny, ale może być wkurzający. Razem z czwórką swoich przyjaciół tworzy sławny zespół One Direction. W nowy rok wyznaliśmy sobie miłość i… - nie dokończyłam i uśmiechnęłam się do niego słabo. - reszty chyba nie muszę ci już mówić. – powiedziałam trochę zawstydzona.
Uśmiechnął się do mnie i pokręcił głową.
- Mam dość fantazjującą wyobraźnie, więc chyba przypuszczam co mogliście robić.
Skinęłam głową, ale znowu zaatakował mnie pytaniem którego tak się bałam.
- Jak ma na imię ?
Moje serce na chwilę się zatrzymało. Prawie podeszło mi do gardła. Chciałam przełknąć ślinę, ale nie mogłam. Wiedziałam, że nie będzie lekko. Nie mogę go tak wiecznie okłamywać. Jest moim chłopakiem i nigdy nie wyobrażam sobie z nim żyć w braterskich stosunkach.
- Zayn, muszę ci coś powiedzieć. - powiedziałam powoli powstrzymując łzy.
Widział, że coś jest nie tak. Położył swoją dłoń na moim ramieniu i spojrzał mi prosto w oczy. Jego czekoladowe tęczówki wpatrywały się w moje.
- Możesz mi powiedzieć wszystko, siostra.
Teraz wybuchłam płaczem.
Już nie mogłam się powstrzymać i wylałam moje wszystkie przykrości i smutki na jego ramieniu. Przytulił mnie mocno i szeptał mi do ucha, że wszystko będzie dobrze.
To się dopiero okaże.
- Zayn, to ty jesteś ojcem mojego dziecka. - wyszeptałam cicho, ale wiedziałam, że mnie usłyszał. Poczułam, że zesztywniał, jego uścisk zrobił się już bardzo niemiły. Jakbym przytulała się do zimnej skały. Powoli się ode mnie uwolnił i spojrzał mi prosto w oczy.
- Żartujesz sobie!? Ja z własną siostrą!? Nie wstydzisz się, że tak o mnie myślisz?! - powiedział szorstko jakby był obrzydzony myślą, że możemy wylądować w jednym łóżku. Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Czułam się taka brzydka i niekochana.
- Nie jesteśmy rodzeństwem! Jesteś moim chłopakiem! Czy myślisz, że jeśli byłbyś moim bratem zrobiłabym coś takiego?! - wykrzyknęłam ze skruchą i determinacją w głosie.
Zaczął trząść swoją głową jakby był to jakiś koszmar z którego próbuje się obudzić.
- Nie wieże ci! Jesteś chora! Lecz się kobieto! - wykrzyknął przerażony i wyszedł na korytarz.
Nawet nie założył kurtki tylko od razu wybiegł na zewnątrz. Czułam, że już przegrałam, ale nie pozwolę sobie zniszczyć tego co między nami było. Zayn i ja nigdy się nie rozstaniemy! Wybiegłam na zewnątrz i wykrzyknęłam kilkakrotnie jego imię.
Brak odpowiedzi.
Kiedy spojrzałam w prawo zauważyłam, że siedział już w samochodzie i próbował odjechać. Szybko pobiegłam wierząc jeszcze, że nie odjedzie. Szybko oparłam się o maskę samochodu i spojrzałam na niego z nadzieją. Nie przejedzie mnie prawda ?
Może myśli, że jestem wariatką, ale mnie nie przejedzie. Nie kobietę w ciąży.
- Mogę ci to udowodnić! - powiedziałam szybko nie przerywając naszego kontaktu wzrokowego.
Spojrzał w prawo i w lewo, jakby szukał jakieś drogi ucieczki. Wiedział, że ze mną przegra. Westchnął i spojrzał na mnie jakby szukał w moich oczach, cząstki kłamstwa. Widocznie nic nie zauważył, powoli wyszedł z auta i stanął naprzeciwko mnie.
- Jak to udowodnisz ? - zapytał krzyżując ręce, nadal poirytowany.
Och, to jest dobre pytanie. Rozglądałam się dokoła obmyślając jakiś plan. Po chwili coś przyszło mi do głowy. Moje ręce powędrowały koło mojej szyi żeby odpiąć mój naszyjnik który dostałam od Zayna. Przyglądał się uważnie co robię. Teraz to ja czekałam na jego ruch.
- Wyciągnij swoje klucze od auta. - powiedziałam szybko.
Przewrócił oczami jakby myślał, że to co teraz robimy jest bezużyteczne, ale poddał się i zaczął grzebać w kieszeniach swoich spodni żeby znaleźć klucze. Kiedy je wyciągnął zauważył połówkę serca, która była przyczepiona obok kluczy. Wyglądał jakby teraz sobie coś przypominał. Jego oczy ponownie skupiły się na mojej połówce. Wyciągnęłam moją dłoń żeby podał mi swoją połówkę. Bez słowa tak zrobił nadal wpatrzony w moje wyczyny. Przysunęłam kawałki obok siebie i uformowało się piękne serce na nim był napis. Podałam serce Zaynowi żeby przeczytał to na głos;
-‘Jesteś moim sercem. Jesteś moją duszą.’- powiedział po cichu próbując wszystko sobie poukładać w jego głowie.
- Pamiętasz ? - zapytałam z nadzieją w głosie. Nic nie odpowiedział. - Dałeś mi to na urodziny tuż po tym jak się pokłóciliśmy.
Zayn spojrzał prawo jakby właśnie miał przed sobą jakąś wizje.
Nieustannie czekałam na jego odpowiedz.
* perspektywa Zayna *
Wszystko było takie kolorowe. Jakbym oglądał jakiś film, w który główne role gram ja i Lucy.
Pierwszy film jaki odtworzył się w mojej głowie, to jak pierwszy raz zobaczyłem Lucy. Piękna dziewczyna w samym ręczniku otworzyła mi drzwi. Moje serce wtedy zamarło. Chciałem odwiedzić Mike'a, który okazał się bratem tej piękności. Czułem do niej mocne pchnięcie jakbym właśnie widział anioła.
Kolejny obrazek to nasz pocałunek na moście w Londynie. Coś mi się wydawało, że była to nasza pierwsza randka. Poczułem jej słodki zapach, który zaatakował moje nozdrza. Jej usta musnęły mnie delikatnie niczym piórko, ale po chwili pochłonęliśmy siebie całkowicie.
Ostatni obrazek to ja i Lucy jak tańczyliśmy na jakiejś polanie. Ludzie odliczali sekundy i zrozumiałem, że był to nowy rok. Pocałowaliśmy się ponownie i w mgnieniu oka znaleźliśmy się w łóżku. Kiedy wszystko zobaczyłem z każdego kąta, nie byłem już obrzydzony. Wręcz przeciwnie wierzyłem w stu procentach Lucy.
Wróciłem do rzeczywistości i zauważyłem, że Lucy przypatrywała się mnie z przerażeniem w oczach. Bez zastanowienia pocałowałem ją namiętnie i oddałem się jej całkowicie. Poczułem to znajome uczucie i wiedziałem, że Lucy była kimś więcej niż moją siostrą. Ona była moją ukochaną dziewczyną, z którą będę miał dziecko. Przytuliłem ją mocno do siebie i już jej nie puściłem. Wszystko już się uspokoiło.
Przynajmniej przez sekundę...
Poczułem, że Lucy poczuła się niekomfortowo i spojrzała na mnie z przerażeniem.
Dlaczego się boi ?
Teraz powoli pamięć do mnie powraca i już wiem, że jesteśmy razem. Pocałowałem ją w czoło i przytuliłem ją do siebie, tym razem delikatnie.
- Zayn…- zaczęła Lucy z przerażeniem w głosie. Spojrzałem na nią tym razem badawczo. Jej brązowe oczy przeszywały moje. - Czy cieszysz się, że będziemy mieć razem dziecko ? - zapytała w dziwnym momencie.
Zaśmiałem się i pocałowałem ją w usta.
- Tak, dlaczego pytasz ? - zapytałem trochę rozbawiony. Lucy przełknęła ślinę i spojrzała na dół. Wtedy zrozumiałem. Cały chodnik był teraz mokry. Spojrzałem na nią szybko.
- Wody mi odeszły. - wyszeptała cicho.
CHOLERA JASNA!!!!!!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak myślicie będzie to chłopczyk czy dziewczynka ?
Czy Lucy zdąży do szpitala ?
Dziękuję za ponad 5000 wyświetleń! Jesteście niesamowici ♥
Na blogu pojawi się jeszcze jeden rozdział w piątek ( 13. 06 ) oraz epilog we wtorek (17. 06 )


Mam nadzieję że ' pojawi się jeszcze jeden rozdział ' nie oznacza końca?
OdpowiedzUsuńNiestety, ale to opowiadanie dobiega końca..
UsuńMyślałam nad II częścią tego opowiadania, ale nie mam pomysłów ;c
Jak dobrze, że Zayn odzyskał pamięć!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że to będzie dziewczynka :)
Czekam na kolejny roz. Szkoda, że to już koniec :C
Jejeje jak się ciesze że odzyskał pamięć!!
OdpowiedzUsuńFajnie by było jak by to była dziewczynka :D Ale chłopczyk tez może być;p
Szkoda że to już końcówka tego wspaniałego opowiadania:(
ja płaczę ;-; tamkie słodkie <3 sory , że dopiero dziś ale nie dałam ady wcześniej bo byłam na 3 dniowej wycieczce. Dlaczego jeszcze tylko jersden rozdział i epilog? Why? Błagam, jak skończysz pisać to opo ( czego tak straaaaaaaaasznie nie chcę) pisz następne. ~Vic
OdpowiedzUsuń