piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 27


Ból przeszywał całe moje ciało. Jakby ktoś dźgał mnie ostrymi sztyletami. Słyszałam, że ciąża jest ciężka i że poród nie jest często kolorowy. Ale nie spodziewałam się aż tak mocnego bólu. Właśnie byłam ułożona na szpitalnym łóżku. Byłam ubrana w niebieską szmatę, która zakrywała prawie całe moje ciało. Gdybym ją teraz zdjęła to byłabym naga. Normalnie w tym momencie bym się zarumieniła, ale ból był tak intensywny, że nie odchodziła mnie moja nieśmiałość. Moja twarz była cała blada ze strachu, a oczy rozglądały się do dookoła. Moje włosy były rozpuszczone, ale kiedy opadały mi kosmyki na twarz Zayn szybko je odgarniał. Zayn mocno trzymał moją dłoń i nie puszczał ją za żadne skarby świata. Z jego wyrazu twarzy wyczułam, że czuje strach. 
A czego miałam się spodziewać? Jeszcze dzisiaj myślał, że jestem jego siostrą, z godzinę temu dowiedział się że naprawdę jestem jego dziewczyną i że pod moim sercem chcę się wydostać nasze dziecko. Ja byłabym przerażona na jego miejscu.
- Wszystko będzie dobrze. - powiedział nie spuszczając ze mnie oka. Szybko oddychałam przez usta bo słyszałam, że prawdopodobnie to pomaga.
- Za chwilę wszystko minie i urodzisz naszą córeczkę. - powiedział Zayn z powagą w oczach. Posłałam mu groźne spojrzenie.

- To będzie chłopiec. - powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Pokręcił głową próbując ukryć swoje rozbawienie.
- Nie wierzę, że w takim momencie nadal się ze mną kłócisz.

Kiedy dokończył zdanie poczułam kolejną dawkę bólu i krzyknęłam jak najgłośniej tylko mogłam. Jak na zawołanie przybiegł lekarz i kilka pielęgniarek. Gdybym wiedziała, że przez mój krzyk przyszli by od razu, to krzyczałabym wcześniej.
- Witam jestem doktor Patrick i to ja zajmę się porodem. To gdzie jest cierpiąca ? - zapytał rozglądając się po pokoju. 
Czy on robi sobie ze mnie jaja?  
Ponownie krzyknęłam i ścisnęłam mocno dłoń Zayna, który już naprawdę spoważniał. Zrozumiał, że to już koniec przelewek.
Doktor od razu do mnie podszedł, a pielęgniarki tuż za nim.

‘Nareszcie’ pomyślałam.
Lekarz zbadał to i owo i skinął do mnie i do Zayna głową. 
- Tak, jak przypuszczałem. Jest pani gotowa do porodu.
Boże chyba mamy tu Sherlocka! Skąd niby wiedział, że zaraz będę rodzić?! Proszę dać mu złotą nagrodę za odkrycie! 
Chciałam przewrócić oczami, ale ból mi w tym przeszkodził.
- Proszę się zrelaksować i wziąć kilka oddechów. - powiedział powoli lekarz nie spuszczając ze mnie oka. Zamknęłam oczy i zaczęłam oddychać przez usta. Ból nadal był nieprzyjemny, ale robiłam co tylko mogłam.
- Ma pani szczęście. Łożysko już się odkleiło więc poród będzie szybki…- powiedział lekarz. Westchnęłam z ulgą już trochę zrelaksowana.
- Ale bolesny.- dokończył.

CHOLERA JASNA! Jakie to pocieszające.
Krzyknęłam po raz kolejny i lekarz wreszcie wziął się do roboty. Pielęgniarki ocierały pot z mojego czoła. Sama nie wiedziałam, że się pocę. Zayn pocałował delikatnie moje kościste palce i wyszeptał mi do ucha;
- Jeśli poczujesz ból, nie krępuj się, możesz mocno ścisnąć moją dłoń.

Po chwili skinęłam głową. Zayn pochylił się nade mną i lekko pocałował mnie w czoło. Nadal miałam tam trochę potu, ale wyglądało na to, że nie przeszkadzało mu to ani trochę.
Chwila prawdy. Zaraz na świat przyjdzie nasze małe dziecko. Nareszcie nasz spór o płeć dziecka dobiegnie końca. Nareszcie będziemy razem. Nareszcie poczuje się jak w domu.
- Proszę wstrzymać oddech. - powiedział szybko lekarz. Zrobiłam to co kazał i liczyłam sekundy jak długo mogę wytrzymać bez powietrza.
- Proszę przeć.

Co? Znaczy że już?! Tak szybko? Dopiero co rozmawiałam z Zaynem, który sobie ze mnie żartował i teraz mam przeć? Zayn widział moją zdezorientowaną minę i mocno uścisnął moją dłoń.
- Przyj. - powiedział przez zaciśnięte zęby. Naprawdę był teraz bardzo poważny. Zamknęłam oczy i zaczęłam przeć.
- 1…2…3. - wyliczał lekarz i po chwili ponownie powiedział;
- Przyj.
Ponownie zaczęłam przeć i już nie wytrzymałam. Mocno uścisnęłam rękę Zayna i krzyknęłam ile tylko wlezie mi w płucach. Czułam grymas na ustach Zayna, bo trzymałam jego dłoń bardzo mocno, ale nie obluzowałam uścisku.

- 1..2..3… Przyj! - wykrzyknął lekarz. Kiedy zrobiłam to co mi kazał szybko spojrzał na mnie i Zayna.
- Już widzę główkę. - powiedział znowu skupiając się na porodzie.
- Dasz radę Lucy!- powiedział Zayn głośno jakby on też jęczał z bólu. – Kocham cię Lucy! Naszą córeczkę też!
Krzyknęłam jeszcze głośniej i spojrzałam się na niego z nienawiścią w oczach. 

- To będzie chłopczyk, do cholery jasnej!
Wiem, że teraz zachowywałam się dziecinnie, ale w takim momencie i w takim właśnie bólu, jestem zdolna do wszystkiego. Zayn wykrzywił usta, ale już nic nie powiedział i spojrzał na lekarza nadal nie puszczając mojej dłoni.
- Jeszcze tylko chwila panno Stewart i wszystko będzie w porządku. - zapewnił nas lekarz. Wstrzymałam oddech czekając na kolejne instrukcje od lekarza.
- Jeszcze tylko 3 razy. Przyj! - powiedział lekarz głośno, bo mój krzyk ogłuszał pewnie każdego. Ponownie zaczęłam przeć.
- Przyj! - powiedział kolejny raz. Tym razem musiałam zaczerpnąć trochę powietrza żebym się uspokoiła. Jeszcze tylko trochę! Dam radę! Znowu zaczęłam przeć. Lekarz spojrzał na Zayna. Nie wiem o co im chodziło, ale Zayn zrozumiał i skierował się do mnie. Jego oczy mnie przeszywały, a jego wyraz twarzy zupełnie poważny.
- Przyj, Lucy! - powiedział głośno.

Wiedziałam, że to już prawię koniec katuszy więc dałam z siebie sto procent i po raz ostatni zaczęłam przeć.
Ból powoli zaczął mijać. Przez chwilę nie wiedziałam zupełnie dlaczego. Zamknęłam na chwilę moje oczy żeby uspokoić  moje szybkie bicie serca. Kiedy ponownie je otworzyłam zauważyłam, że Zayn miał usta szeroko otwarte jakby właśnie stracił głos. W jego kącikach oczu zauważyłam malutką łzę, która spływała po jego policzku. 
Co się stało? Czy dziecko trzyma się dobrze? 
Kiedy usłyszałam słodki płacz mojego dziecka westchnęłam z ulgą. Lekarz Patrick uniósł drobne ciałko i ukazał nasze cudo. Poczułam łzę w okolicach moich oczu. Zayn też to zauważył i także nie wytrzymał. Wybuchł płaczem. Mam nadzieje, że szczęścia.
- To dziewczynka. - powiedział lekarz spoglądając to na mnie i to na Zayna . Chłopak zaśmiał się i spojrzał w moją stronę. Jego złośliwy uśmieszek ani razu nie zszedł z jego twarzy.
- A nie mówiłem. - powiedział z satysfakcją w głosie. Gdybym teraz miała siłę to bym przewróciła oczami, ale po prostu byłam padnięta.

Czyli urodziła nam się córeczka. Mała Julie. Skąd Zayn był taki pewny, że będzie to dziewczynka ? Potrząsałam głową wracając do realizmu. Nie chciałam odpływać. Nie akurat teraz.
- Chcę pan odciąć pępowinę ? - zapytała jedna z pielęgniarek trzymając coś co przypominało mi nożyczki. Ale wiedziałam, że to nie są nożyczki. Zayn wytarł swoje łzy i skinął głową. Podszedł do pielęgniarki i odebrał urządzenie. W mgnieniu oka pępowina została przecięta. Lekarz spojrzał na Zayna.
- Chcę pan ją potrzymać ? - zapytał ciekawy jego odpowiedzi.
Co? Przecież to ja jestem matką i to ja powinnam być pierwsza. Ale zrozumiałam, że jeszcze nie jestem na siłach. Zayn od razu skinął głową i wyciągnął swoje trzęsące się ręce. Był zdenerwowany. Czułam to. Bez wahania ostrożnie wziął ją w swoje ramiona. Krew w ogóle mu nie przeszkadzała. Och, jest taki delikatny. Swoim wskazującym palcem przejechał delikatnie po jej policzku. Jej rozglądały się po pokoju, ciekawa nowego świata. Mała zaczęła mówić coś w obcym języku, a Zayn skinął głową i uśmiechnął się do niej delikatnie jakby ją w pełni rozumiał.
- Nazywam się Zayn. Jestem twoim ojcem. - powiedział powoli siadając na łóżku obok mnie nadal trzymając Julie żebym miała na nich lepszy widok.
- Zaopiekuje się tobą i mamą. - powiedział spoglądając przez chwilę na mnie i posłał mi ciepły uśmiech. Mała przez sekundkę spojrzała się na mnie i jej malutkie rączki zaczęły się poruszać do przodu jakby chciała mnie dotknąć. Poczułam kolejne łzy w moich oczach. Teraz wszystko już będzie idealnie.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

A więc urodziła się Julie! :D 
Mam nadzieje, że ten rozdział się podobał.
Dziękuję za komentarze i wyświetlenia. Kocham Was ♥
Czy będą żyć długo i szczęśliwie we trójkę ?


5 komentarzy:

  1. Czekam na kolejną część, będzie coraz ciekawiej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. <3 ja płaczę ;-; <3 kocham twoje opowiadanie! Błagam niech się nie kończy ;-; ~Vic

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze epilog i koniec? :'( Nie...! Robimy protest! To opowiadanie jest genialne i nie może się jeszcze skończyć ;( Do następnego, oby nie ostatniego :*

    OdpowiedzUsuń
  4. I cała trójka zyła długo i szczęśliwie :)
    Szkoda że się już kończy:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiscie ze bd zyc długo j szczęśliwie :) świetny rozdial z reszta jak zawsze xD

    OdpowiedzUsuń