czwartek, 10 kwietnia 2014
Rozdział 6
Po obudzeniu się wykonałam poranną toaletę i ubrałam TEN zestaw. Podeszłam do półki na której była książka do angielskiego. Ściągając książkę na głowę spadła mi koperta. No tak list do mnie od cichego wielbiciela. Otworzyłam kopertę i zaczęłam czytać.
,, Za każdym razem kiedy patrzę w twoje oczy, czuję się, że mogę wpatrywać się w nie całe życie. ”
Po przeczytaniu listu schowałam kopertę do biurka. Dlaczego ten ktoś się nie ujawni ?
Spakowałam wszystkie książki do torby i poszłam do Mike'a.
- Mogę jechać dzisiaj z tobą ? – zapytałam brata kiedy wychodziliśmy z domu.
- Jasne. – odpowiedział.
W szkole byłam pięć minut przed dzwonkiem. Zauważyłam, że chłopaki zachowują się jakoś inaczej. Tak jak by coś przede mną ukrywali, ale nie chcą się przyznać.
- O czym myślisz ? - spytała Nelly zajmując wolne miejsce na ławce.
- Dzisiaj przeczytałam list, który dała mi wczoraj na stołówce kucharka. Nawet podobała mi się treść listu, ale nie wiem co o tym wszystkim mam myśleć.
- Dostałaś dzisiaj jakiś ?
- Nie i mam nadzieje, że już nie dostane bo mam dosyć anonimowego wielbiciela.
- Daj spokój. To jest takie romantyczne.
- No dobra, ale jakaś mała podpowiedź by się przydała.
- Na pewno dowiesz się w odpowiednim czasie. – naszą rozmowę przerwał dzwonek na lekcję.
Może ona ma racje. Ale romantyzm w dwudziestym pierwszym wieku to prawdziwa rzadkość. Przez całą lekcję patrzyłam w okno i myślałam o wszystkim.
Kto może podrzucać mi te listy ? Kto to może być ?
Na kolejnych lekcjach byłam obecna ciałem, ale nie duchem.
Gdy zaczęła się przerwa obiadowa razem z Nelly poszłyśmy na stołówkę. Nie byłam bardzo głodna, więc usiadłam przy stoliku jedząc jabłko.
Podniosłam głowę, gdy poczułam że ktoś mnie szturcha w ramię i zobaczyłam że obok mnie stoi jakiś chłopak.
- Ty jesteś Lucy ?
- Tak, a co ?
- To dla ciebie. – podał mi kopertę.
- Od kogo to masz ?
- Musze lecieć. Miłego dnia.
I już go nie było. Rozejrzałam się po stołówce, ale nigdzie nie widziałam chłopaków. Spojrzałam na Nelly, która nie mogła się doczekać aż otworze kopertę. Szybko schowałam kopertę do torby i wybiegłam ze stołówki w poszukiwaniu chłopaków.
- Gdzie tak biegniesz? – zawołała za mną Nel.
- Poszukać Mike'a. On coś wie i musi mi to wyjaśnić.
- Od daj już z tym spokój. To miłe, że ktoś o tobie myśli.
- Nie dam z tym spokoju. Musze go znaleźć.
I na tym się skończyło. Ja poszłam szukać chłopaków, a Nelly poszła na lekcje. Koniecznie muszę go znaleźć. Jeszcze dzisiaj mi to wyjaśni. Zajrzałam na sale gimnastyczną, ale tam nie było nikogo. Na boisku też nie ma nikogo, bo lał deszcz. Wszystkie korytarze przejrzałam, a po moim bracie i chłopakach ani śladu.
Po lekcjach czekałam na parkingu na Nelly. Gdy przyszła to prosiła mnie bym otworzyła list. W końcu po jej namowach otworzyłam białą kopertę i zaczęłam czytać :
" W te noc zaczaruj mnie, niech rytm mego serca przyspieszy bieg
A w te noc unieśmy się, ponad myślami ukołysz mnie
Słodkie słowa Twoje, balsam duszy mej
Ja już się nie boję, więc porwij mnie.."
Gdy podniosłam wzrok z kartki zobaczyłam kilka metrów dalej chłopaków. Nie miałam zamiaru krzyczeć. Telefon zostawiłam dzisiaj w domu. Nie wiele myśląc wzięłam do ręki szkolnego buta Mike'a, którego zostawił obok drzwi wyjściowych, rzuciłam w stronę Mike'a. I wtedy stało się coś czego nie przewidziałam. But, który był przeznaczony dla mojego brata wylądował na czole kogoś innego. Ruszyłam w jego stronę. Kilku chłopaków zaczęło już głupie komentarze. Podbiegłam do niego i od razu pożałowałam, że tak szybko ruszyłam w jego stronę. Chłopakiem, który dostał butem okazał się być Zayn.
- Nic ci się nie stało ? – szybko zapytałam.
- Chyba nie. – powiedział nie pewnie.
- Ty krwawisz. – zauważyłam przestraszona.
- To nic wielkiego. – powiedział z uśmiechem na ustach.
- Pojedziemy do mnie żebym mogła ci to opatrzyć. – powiedziałam i pociągnąłem go do zamówionej przeze mnie taksówki.
Zbiegowisko powoli się rozeszło. W drodze do domu nic się nie odzywaliśmy. Było mi głupio, ze dostał tym butem.
Na miejscu w swojej łazience znalazłam apteczkę, więc tam go zaprowadziłam. Zayn usiadł na kraju wanny, a ja zaczęłam się bawić w pielęgniarkę.
*perspektywa Zayna*
Aż trudno jest mi uwierzyć, że ta dziewczyna umie tak dobrze rzucać. Cieszyłem się, że to nie obcas. Dziewczyna była bardzo spanikowana jak zobaczyła krew na moim czole. Zaprowadziła mnie do łazienki i posadziła mnie na brzegu wanny. Patrzyłem jak jej dłonie zgrabnie odkręcają dłonie buteleczkę wody utlenionej.
- Auć. - syknąłem.
- Przepraszam. – powiedziała słodko i dmuchnęła w ranę.
- Nie szkodzi.
- I przepraszam cię za ten but. Nie był przeznaczony dla ciebie.
- Nie? A już myślałem, że w taki sposób podrywasz chłopaków.
- Chciałam trafić w Mike'a.
- Nic się nie stało. – powiedziałem cicho patrząc w jej brązowe tęczówki.
Skończyła przemywać ranę i uśmiechnęła się do mnie. Chowała już apteczkę, a ja ciągle się jej przyglądałem. Nie mogłem oderwać od niej wzroku.
- Jeszcze raz cie przepraszam.
- Nic się nie stało.
- No nie wiem. – powiedziała jakoś nie pewnie – Chodź, odwiozę cie do domu.
Nie powiedziałem już nic tylko poszedłem za nią do samochodu. Gdy wychodziłem z jej samochodu pożegnaliśmy się krótkim 'Cześć'.
To popołudnie było bardzo ciekawe. W pokoju zająłem się przeglądaniem zeszytów, ale nie miałem ochoty na naukę. W głowie siedziała mi Lucy i jej uśmiech. Jest bardzo delikatna i czuła. W łazience kiedy opatrywała mi czoło miałem ogromną ochotę ją pocałować. Teraz żałuje, że tego nie zrobiłem. Na czole nadal czułem jej delikatne dłonie. Wyszedłem na balkon żeby zapalić. Odprężyłem się. W głowie siedział mi jej uśmiech. Koniecznie muszę coś z tym zrobić.
Kilka listów i powinno się udać. To nie jest ta,k że wstydzę się ją zaprosić i wyznać swoje uczucia. Po prostu chce żeby wiedziała że ma cichego wielbiciela.
O listach wiedzą tylko chłopaki. Usiadłem przy biurku i zacząłem pisać kolejne listy do Lucy.
Kiedy czytała pierwszy list, przez chwile na jej ustach zagościł nieśmiały uśmiech. Nie widziałem jak czyta drugi, bo chowała go do książki na stołówce. Pół godziny namawiałem kucharkę żeby przekazała ten list. Zgodziła się dopiero jak Mike z nią pogadał. Jestem ciekaw reakcji Lucy na kolejne listy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zagadka rozwiązana. Zgadłyście, że listy pisze Zayn.
Mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba.
Treść listu, którego Lucy dostała na stołówce to słowa z piosenki Marka Molaka (znany z roli Huberta Pyrki z Barw Szczęścia) - "Bawmy się"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Mmmmmmm ŚWIETNY *-* Hdhdhddjjdjdhd czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuńCudowny *-* czekam na next.
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowy rozdział :)
http://onedirection1237.blogspot.com/