niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 21


Minął już dosłownie miesiąc odkąd wróciłam do Londynu z Zaynem. Teraz znowu wszystko się powoli układa i oczywiście znowu jesteśmy razem. Nie opuściliśmy siebie aż na krok. Jesteśmy dosłownie jak jedna osoba. Właśnie w tym momencie skończyła się ostatnia lekcja i kierowałam się w stronę domu. Mam się dzisiaj pouczyć z Zaynem w moim domu więc muszę się trochę przygotować. Moja mama i mój tata będą dzisiaj pracować do późna więc podejrzewam, że mamy cały dom do dyspozycji.
Miałam już podejść do Nelly i zaoferować jej podwiezienie do domu, bo nie miałam nic innego do roboty. Zostałam zatrzymana przez bardzo znajome usta, które zaczęły całować moją szyje. Przewróciłam oczami.
- Zayn, nie w miejscu publicznym. - wyszeptałam stojąc w miejscu.
- Mi to nie przeszkadza. - powiedział nadal całując moją szyje. 
Jemu nawet nie przeszkodzi trzęsienie ziemi albo koniec świata. Bardzo chciałam żeby nadal mnie całował, ale w tym samym czasie wiedziałam, że jest to niestosowne. Uderzyłam go moim łokciem w jego brzuch i szybko weszłam do auta. Usłyszałam, że prychnął.
- Ciekawe czy będziesz taka uparta kiedy będziemy sami ? - powiedział uśmiechając się do mnie złowieszczo. To on zaplanował dla nas dzisiejszy wieczór, mimo to że będziemy w moim domu. Puściłam mu oczko i ruszyłam przed siebie.
***
Czytając książkę na łóżku usłyszałam, że mój brzuch głośno zaburczał. Nie miałam ochoty schodzić na dół, bo byłam zbyt leniwa. Dotknęłam brzucha ręką.
- Proszę ucisz się. Próbuje coś przeczytać. - powiedziałam koncentrując się na książce.
Okej, pewnie teraz myślicie, że jestem dziwaczką, że rozmawiam z moim brzuchem żeby był cicho. Ale hej! Każdy ma swoje dziwactwa. Mój brzuch nie dał za wygraną i zaburczał jeszcze głośniej. Przewróciłam oczami i zrozumiałam, że mój brzuch wygrał tą bitwę.
Wstałam z łóżka i skierowałam się na schody żeby dojść do kuchni, która znajdowała się na dole. Moja mama właśnie myła naczynia. Ma wyjść dopiero za dwadzieścia minut. Posłała mi ciepły uśmiech i z powrotem skupiła się na zmywaniu.
Otworzyłam lodówkę i wyjęłam pierwszą rzecz jaką zauważyłam. Ogórek kiszony. 
Moja mama przyglądała mi się badawczo, bo w mgnieniu oka zjadłam ogórka. Zaśmiała się nie ukrywając swojego rozbawienia.
- Wydaje mi się, że zaczynasz teraz wciągać jedzenie jak odkurzacz.
Wzruszyłam ramionami ponownie otwierając lodówkę. 
- Po prostu jestem głodna.
Mama pokręciła głową nadal się uśmiechając i ponownie zaczęła myć naczynia. Kiedy tak patrzyłam się w lodówkę żeby znaleźć coś innego do jedzenia poczułam niemiły odruch w okolicy mojego brzucha. Czułam się jakbym zjadła coś nieświeżego. Mrugnęłam kilkakrotnie, myśląc że nieprzyjemne mdłości mogą zaraz przejść.
Ale nie przeszły.
Zakryłam moje usta dłonią i odchyliłam się do przodu jakbym zaraz mogła zwymiotować w kuchni. Szybko skierowałam się do najbliższej łazienki i otworzyłam klapę od sedesu. Teraz czysty sedes jaki dzisiaj wyczyściła moja mama zostało zastąpione moimi wymiocinami. Uklękłam na podłodze próbując się czegoś przytrzymać. Z trudem łapałam oddech próbując kontrolować moje odruchy. Ale nic nie pomagało. Czułam obecność mojej mamy tuż za moimi plecami. Podeszła do mnie i przytrzymała moje długie kosmyki włosów żeby je nie zabrudzić. Nie wiem jak ona to robi, że się nie brzydzi.
Kiedy już moje mdłości się skończyły spuściłam wodę i zamknęłam klapę żebym mogła usiąść na sedesie. Moja mama badawczo się mnie przyglądała. Wiedziałam, że już ma pewnie własną teorie co mi dolega, szczerze mówiąc je też swoją miałam.
Ukucnęła przy mnie żebyśmy miały idealny kontakt wzrokowy. Dotknęła moją dłoń jakby chciała mi coś delikatnie powiedzieć. Wzięła głęboki oddech i zapytała się mnie wprost.
- Kochanie, czy ty nie jesteś… w ciąży ?
Tylko moja mama i Nelly wiedziały, że uprawiałam seks z Zaynem. Była jak moja druga przyjaciółka więc nic przed nią nie ukrywałam. Oczywiście mój ojciec nic o tym nie wie, dostałby gorączki albo gorzej…zabiłby Zayna.
Zastanowiłam się zanim odpowiedziałam. Wszystko by się teraz zgadzało.
Jestem wiecznie głodna, mam problemy ze snem, od czasu do czasu miewam huśtawki nastrojów, a miesiączka mi się spóźnia. Powoli skinęłam głową trochę zawstydzona tą myślą. Przecież mam tylko siedemnaście lat.
- Chy..Chyba tak. - wybąkałam próbując się jakoś pozbierać.
Mama westchnęła, ale nie wiedziałam czy z rozczarowania czy smutku ?
Wstała i otworzyła swoją kosmetyczkę. Widocznie chciała mi coś pokazać. Po chwili wyciągnęła test ciążowy. Widocznie była przygotowana na wszystko.
- Wiedziałam, że może się coś takiego stać. Więc chciałam już być gotowa na taką sytuacje. - powiedziała ostrożnie podając mi test. 
Spojrzałam na test jakby zaraz przepowiedziało mi moją przyszłość. Mama ucałowała mnie w czoło, wiedziałam, że musiała już iść do pracy.
- Przepraszam cię kochanie, że muszę zostawić cię w takiej sytuacji. Zadzwoń jak już będziesz wiedziała. - powiedziała całując mnie w czoło. 
Szybko skinęłam głową i posłałam jej słaby uśmiech próbując ją upewnić, że wszystko jest w porządku.
 -Idź. Nie spóźnij się do pracy. - powiedziałam spoglądając się na nią. 
Jeszcze raz spojrzała na mnie żeby się upewnić, że wszystko gra. Westchnęła głęboko i pocałowała mnie ponownie w czoło.
- Zadzwoń do mnie od razu. - powiedziała zanim wyszła z łazienki, zostawiając mnie samą z testem w ręku.
***
Byłam już bardzo zdenerwowana czekając na rezultat testu ciążowego. Byłam teraz skulona na kanapie próbując się jakoś pozbierać. 
A co jeśli faktycznie jestem w ciąży ? 
Czy Zayn mnie opuści i nigdy już się nie zobaczymy ? 
Miałam już w głowie najgorsze scenariusze. 
1. Nie przyznaje się do dziecka i zostawia mnie samą jak palec. 
2. Śmieje mi się prosto w twarz, myśląc że żartuje. 
3. Powie mi że byłam tylko przygodą i niczym więcej. 
Tych dalszych scenariuszów było jeszcze wiele.
Mój ojciec marzy żebym poszła na studia. Więc co zrobi jeśli dowie się że jestem w ciąży ? Przecież brzucha się nie ukryje. Nie będzie to łatwe jeśli okaże się, że jestem w ciąży. Wzięłam kilka głębokich oddechów żebym powstrzymała się od płaczu i łez, które mogą w każdym momencie wypłynąć.
Kiedy wiedziałam, że muszę już mieć to za sobą otworzyłam oczy i spojrzałam na test niepewnie. W tym właśnie momencie czułam, że moje oczy mogą wypaść z moich oczodołów.
* perspektywa Zayna *
Właśnie stałem pod domem Lucy. Pukałem już kilkakrotnie do jej drzwi. Byłem trochę zdezorientowany, ale także niepewny. Nie wiedziałem co się dzieje. 
Czy Lucy dobrze się czuje ? 
Czy jest w domu ? 
Przecież umówiliśmy się pod jej domem, więc o co chodzi ? 
Nadstawiłem ucho i usłyszałem ciche kroki dobiegające z korytarza. Teraz miałem pewność, że ktoś jest w środku. Ktoś widocznie miał problem z otworzeniem drzwi, bo klamka zaczęła się trząść.
Uśmiechnąłem się kiedy zauważyłem Lucy, ale mój uśmiech z mojej twarzy od razu zniknął kiedy zauważyłem jej stan. Jej twarz była bladsza niż zwykle, jej oczy były napuchnięte. Byłem pewny, że płakała. Jej usta lekko drgały jakby zaraz mogła wybuchnąć płaczem. Szybko weszłam do środka i złapałem ją za rękę.
- Skarbie, co się stało ? - zapytałem przerażony.
Nic nie odpowiedziała. Złapała mnie za rękę i zaprowadziła do salonu. Spodziewałem się teraz najgorszego. Choroby, zerwania, śmierci. Byłem bardzo niespokojny, ona widocznie też bo jej dłoń trzęsła się jak galareta.
Czegoś się bała. Ale czego ?
Usiadła na kanapie, a ja uklęknąłem żeby spojrzeć w jej oczy. Zakryła swoją twarz dłońmi jakby wstydziła się tego co ukrywała. 
Czy mnie zdradziła ? 
Nie, Lucy nigdy nie zrobiłaby czegoś takiego. Ma zbyt dobre serce. 
Może musi się przeprowadzić ? 
Ale nie histeryzowałaby aż tak bardzo.Wyciągnąłem moje dłonie żeby odsłonić jej słodką twarz.
- Lucy powiedz mi co się dzieje. - powiedziałem spokojnie patrząc się w jej oczy.
Wiedziałem, że za kilka sekund powie co gra, bo łza wielkości małego kryształu spłynęła z jej policzka. Zamknęła oczy i wybuchła płaczem.
- Zayn ja…ja jestem w ciąży.
Czyli o to jej chodziło ? 
Była zrozpaczona, bo jest ze mną w ciąży ? 
Tego się naprawdę bała ? 
Nie wiem dlaczego, ale zaśmiałem się cicho próbując wszystko konkretnie zrozumieć.
- Więc płaczesz dlatego, że jesteś ze mną w ciąży ? - zapytałem nadal rozbawiony.
Jej twarz była zszokowana. Jakbym kompletnie zbił ją z tropu. Zaczęła się jąkać.
- A..a…dl..dlaczego..t.. ty… się… ni.. nie.. boisz ? - powiedziała nadal płacząc.
Znowu się zaśmiałem dotykając jej policzka. 
- Powiedz mi, czego mam się bać ? Że urodzisz mi cudo o jakim nie śniłem ? Że możemy być rodziną ? Ja na twoim miejscu nie bałbym się tylko byłbym szczęśliwym. - powiedziałem szczerze.
Spojrzała na mnie zdziwiona. 
- Czyli mnie nie zostawisz ?
Teraz nie mogłem uwierzyć, że myślała że mógłbym ją zostawić. Usiadłem na kanapie i ucałowałem jej czoło, nos, policzki i usta. Objąłem ją mocno i nie zamierzałem jej puścić. Była teraz moim szczęściem i nie chciałem jej stracić. Nie zostawię jej tym bardziej dlatego, że będziemy mieli wspólne dziecko. 
A dziecko to bardzo wielka odpowiedzialność. Wiem, że nie będzie łatwo, ale kiedy będziemy współpracować razem, to osiągniemy wszystko.
- Za nic w świecie cię nie opuszczę. Ty i nasze dziecko jesteście teraz dla mnie całym życiem…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Co myślicie o rozdziale ? Podoba się ?
Czy Zayn i Lucy dadzą sobie razem radę ? 
Z całego serca dziękuję za ponad 4000 wyświetleń! Kocham Was ♥
Kolejny rozdział w środę ( 28.05 )

4 komentarze:

  1. Bardzo fajny, naprawdę świetnie piszesz. :) Czekam na nexta, bo robi się coraz ciekawiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lucy w ciąży?! No nieźle... Nie spodziewałam się tego...
    Zayn zachował się tak słodko, tak odpowiedzialnie i cudownie. Świetny rozdział..<3 Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie spodziewałam się że Lucy moz ebyć w ciazy!
    Ale Zayn bardzo dobrze sie zachował:)
    Cudowny rozdział:) Czekam na nexta:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czegoś takiego to się nie spodziewałam :) Niezły, ciągnie mnie do kolejnej częsci

    OdpowiedzUsuń