* perspektywa Zayna *
* sześć miesięcy później *
Odkąd Lucy dowiedziała się, że jest adoptowana, zdecydowaliśmy, że razem zamieszkamy w kupionym przez nas domku. Oczywiście Lucy nie komunikuje się z jej przybranymi rodzicami i kiedy o nich wspominam szybko zmienia temat. Wiem, że jest to dla niej trudne, ale przecież musi zrozumieć, że od nich nie da się uciec. Najgorsze jest jeszcze to, że jeśli się nie odpręży to może to zaszkodzić dziecku.
Bardzo boję się o moją małą córeczkę. Dobra, może nie jest to pewne, że urodzi się dziewczynka. Ale tak jak mówiłem już wcześniej, mam przeczucie. A mojego przeczucia się nie ignoruje.
Właśnie szykowałem dla Lucy zdrową sałatkę owocową. Trochę truskawek, bananów, kiwi i wiele innych owoców. Na razie gotowanie dla mojej dziewczyny to pikuś. Ale jak zdołam przeżyć jako ojciec. Pieluchy, jedzenie, pieluchy, spacery, pieluchy i zabawa. Czy wspominałem już o pieluchach ?
Ale nie zapomniałem, że dziecko może się kiedyś nam odwdzięczyć. Może wyrosnąć na kogoś wielkiego żebyśmy byli z niej dumni. Wyobrażam sobie jak stawia już swoje pierwsze kroki, swoje pierwsze słowa i pierwszy uścisk. Za nim się obejrzę pójdzie do przedszkola potem szkoły jeszcze później skończy studia i wyjdzie za mąż.
Kończąc robienie sałatki, wyjąłem małą łyżeczkę i skierowałem się do naszego saloniku. Już słyszałam małe chichoty i śmiechy wydobywające się z ust dziewczyn. Nelly odwiedza Lucy prawie codziennie. Razem z chłopakami pomaga nam w remoncie pokoju dla dziecka. Oczywiście ściany są białe, bo nadal nie wiemy jaką płeć będzie miało nasze dziecko.
- Może wybierz coś klasycznego. - zaproponowała Nelly, rozmawiając z Lucy która siedziała na kanapie i przytuliła się do poduszki skupiona na rozmowie. Jej brzuch był już bardzo widoczny.
Miała włosy zawiązane w luźną kitkę. Założyła szare legginsy i rozciągliwy ciemno fioletowy sweterek.
- A może coś bardziej nowoczesnego. - powiedziała Lucy wtrącając się w rozmowę. Byłem bardzo zdezorientowany tą całą rozmową. O czym one rozmawiają ? Spojrzałem pytająco na Lucy, która widziała moje zakłopotanie. Zaśmiała się i wszystko mi wytłumaczyła.
- Doradzam Lucy w wybraniu imion dla dziecka.
Ah, czyli teraz wszystko rozumiem. Teraz będzie rozmyślać nad imionami. Ciekawe jakie imiona ma teraz na myśli ?
- Muszę się już zbierać. - powiedziała Nelly powoli zakładając swoją brązową kurtkę. Lucy trochę posmutniała.
- Naprawdę musisz już iść ? - zapytała trochę krucho. Aż żal mi się jej zrobiło. Nelly uśmiechnęła się do niej promiennie.
- Obiecuje, że wrócę jutro. - powiedziała całując ją w czoło. Nelly w ostatnim momencie się zatrzymała i spojrzała raz na mnie, raz na Lucy. Wkrótce uśmiechnęła się do nas obu.
- Może wtajemnicz Zayna z imionami. - powiedziała zanim zamknęła drzwi.
Spojrzałem na moją dziewczynę, która spojrzała na mnie z sympatią w oczach. Z mojego wyrazu twarzy wyglądałem pewnie na bardzo zdezorientowanego.
- Możesz mnie wtajemniczyć ? - zapytałem z nutką rozbawienia.
Spojrzała na mnie jakby właśnie się zastanawiała. Po chwili uśmiechnęła się i skinęła głową. Wyciągnęła swoją bladą rękę i skierowała ją w moim kierunku. Powoli do niej podszedłem i uklęknąłem na dwóch kolanach spoglądając jej w oczy.
- Więc powiesz mi nad jakimi imionami się zastanawiasz ? - zapytałem już brzmiąc bardzo ciekawie. Ponownie zastanowiła się zanim skinęła głową.
- Skoro myślisz, że będzie dziewczynka, pozwoliłam sobie wybrać dla niej imię. - zaczęła powoli jakbym nie nadążał. Skinąłem powoli głową uśmiechając się do niej krzywo.
- Czyli ty też teraz obstawiasz, że to będzie dziewczynka ? - spytałem już rozpromieniony. Lucy przewróciła oczami i pokazała mi swój język. Czasami zachowywała się jak dziecko.
- Tego nie powiedziałam. - powiedziała bardzo szybko, jakby nadal stawiała na chłopca.
- Skoro ja myślę, że urodzi się chłopiec, zostawiam ci przyjemność żebyś ty wybrał dla niego imię. - powiedziała poważnie.
Czułem, że mój uśmiech powoli malał. Nie jestem bardzo dobry w wyborze imion. A co jeśli naszemu dziecku się nie spodoba ? Potem Lucy zwali wszystko na mnie, że to był mój pomysł. Czułem, że dziewczyna widziała moją niepewność i złapała mnie za moją dłoń.
- Wszystko w porządku ? - zapytała po chwili ciszy, trochę nie pewna co może się zdarzyć.
Skinąwszy głową uśmiechnąłem się do niej krzywo.
- Szczerze mówiąc nie jestem dobry w wybieraniu imion. - przyznałem się Lucy. Ona uśmiechnęła się lekko bawiąc się moją dłonią.
- Wierze, że dasz sobie radę.
Zaśmiałem się z jej pozytywności i zmrużyłem oczy żeby się skupić. Milion imion wirowało w mojej głowie. Wszystkie prosiły się żeby je wybrać, ale wiedziałem, że muszę wybrać tylko jedno imię. Po chwili ciszy żarówka w mojej głowie się zapaliła.
- Jak miał na imię twój prawdziwy ojciec ? - zapytałem nie patrząc jej się w oczy.
Czułem, że wyraz twarzy Lucy zrobił się poważny. Wiedziałem, że nie chciała o tym rozmawiać, ale byłem po prostu tylko ciekawy. Kiedy usłyszałem jej ciche westchnięcie zrozumiałem, że nie jest na mnie zła.
- Z tego co czytałam to… William, a co ?
William ? Było eleganckie, ale także nowoczesne. Wytworne, ale nie za dziecięce. Jako pseudonim nazywalibyśmy go pewnie Will. Nie będę ukrywać, podobało mi się to imię. Pasowało idealnie dla naszego przyszłego dziecka.
- Podoba mi się. Chyba zdecyduje się na Will. - Powiedziałem po chwili, tym razem ja bawiłem się jej dłonią. Uśmiechnęła się do mnie słabo jakby dziękowała mi, że wybrałem to imię. Tym razem ja ją coś zapytałem.
- A ty masz imię dla dziewczynki ?
- Hmm...- spojrzała przed siebie i przygryzła wargę - Nie wiem. - powiedziała.
- Nachyl się to powiem ci coś na ucho. - powiedziałem z zadziornym uśmieszkiem.
Lucy zbliżyła swoją twarz do mojej. Delikatnie musnąłem jej usta. Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny.
- Jeśli los obdarzy
nas córką chcę ją nazwać…Julie. - powiedziała gdy się od siebie oderwaliśmy, tym razem spoglądając mi w oczy. Wstałem z podłogi i położyłem się koło Lucy na kanapie. Zrobiłem to
tak szybko, że prawie się przewróciłem. Dziewczyna zaśmiała się pod nosem i
swoimi dłońmi dotykała moich policzków. Przybliżyłem się tak samo blisko
jak ona i pocałowaliśmy się czule. Może to nie był bardzo namiętny
pocałunek, ale nadal czułem w środku moc pełną życia. Moją wolną rękę odkryłem brzuch Lucy. Nadal nie wierząc, że mieści się tam nasze dziecko. Schyliłem się i pocałowałem brzuch tak samo czuło jak Lucy. Poczułem jak chwyciła swoimi drobnymi rękoma moje włosy i zaczęła się nimi bawić. Zamknąłem oczy delektując się tą chwilą.
Po chwili moją rękę umieściłem na brzuchu i poczułem lekkie kopnięcie. Uśmiechnąłem się nadal nie otwierając oczu.
- Mocno kopie. - powiedziałem bardzo zdziwiony. Usłyszałem cichy śmiech Lucy.
- Może zostanie piłkarzem jak dorośnie. - powiedziała entuzjastycznie. Posłałem jej groźne spojrzenie. To będzie dziewczynka! To na pewno będzie dziewczynka!
- A może będzie bokserką. - powiedziałem tak samo entuzjastycznie jak ona. Tym razem to ona posłała mi groźne spojrzenie. Zaczęliśmy mierzyć się spojrzeniami. Po chwili już nie wytrzymaliśmy i zaśmialiśmy się głośno. Niestety, ale telefon nam przeszkodził. Po numerze zorientowałem się, że napisał Paul - menadżer. Przewróciłem oczami i przeczytałem wiadomość.
‘ Za pół godziny zaczynamy nagrywać nowe piosenki, więc za piętnaście minut masz być w studiu.’
- Muszę już iść. - powiedziałem wstawiając z kanapy. Lucy od razu posmutniała próbując wstać, ale powstrzymałem ją.
- Niedługo wrócę. - powiedziałem całując ją w czoło. Zanim się oddaliłem Lucy, złapała mnie za nadgarstek. Zachowywała się teraz jak dziecko, nie wierząc mi. Jej oczy byłe pełne skruchy i smutku.
- Obiecujesz?
Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w czoło.
- Obiecuje.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następny rozdział skończony. Jeszcze tylko kilka rozdziałów i epilog :)
Mam nadzieję, że rozdział się podoba.
Miło by było jeśli skomentowała by każda osoba, która przeczytała ten rozdział, chociaż krótkim 'czytam'. To zajmie wam chwilkę, a ja rozdział pisze parę godzin. Jeśli opowiadanie wam się znudziło lub się nie podoba to napiszcie to w komentarzu, a ja usunę bloga, bo nie ma sensu żebym sama dla siebie pisała.
Co myślicie o imionach dla dziecka Zayna i Lucy ?
No nawet ładne te imiona :) Tylko szkoda ż enie odzywa się do rodziców :(
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta :)
o jejku *.* czytam
OdpowiedzUsuńJestem tu nowa i blog bardzo mi się podoba :3 Zayn jako ojciec? Nadopiekuńczy i będzie rozpieszczać ich dziecko xD Tak, właśnie tak ;D A imiona? Podobają mi się! :) Czekam na następny rozdział ;* Pozdrawiam <3
OdpowiedzUsuńJak zaczęłam czytać ten rozdział to pierwsze o czym pomyślałam to "A co z One direction? Co z karierą Zayna? Zapytam w komie." Ale czytasz mi w myślach i odpowiedziałaś na moje pytanie zanim je zadałam, na samym końcu rozdziału xDD
OdpowiedzUsuńCo do imion to Will jest cudowne, a Julie nie za bardzo mi się podoba...
Kolejny świetny rozdział. Czekam na next :*
Nie usuwaj! Rozdział bardzo fajny, na prawdę z tych wszystkich blogów 1D tylko ty piszesz na prawdę z sensem. Tak estetycznie, starannie i najważniejsze.. Bez błędów ortograficznych i stylistycznych. :) Fajnie się czyta, mam nadzieję że kolejny rozdział nastąpi niedługo.
OdpowiedzUsuń*o* mogę napisać tylko tyle i wielkie WOW, a prz okazji zapraszam na mój blog http://together-love-forever.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńJuż prawie koniec? Smutam...:(
OdpowiedzUsuńAle rozdział cudowny <3
Kocham Zayna w takim wydaniu...
Kocham i czekam :*