czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 17


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Minęło dziesięć minut, zanim zauważyliśmy mały motel w lesie. Teraz siedziałam z Zaynem w recepcji, byliśmy cali przemoknięci, bo znienacka zaczął padać mocny deszcz. Zayn dzwonił już do mechanika, ale ma się zjawić dopiero za kilka dni. Czyli nowy rok będziemy musieli spędzić tutaj…
Zayn zadzwonił dzwonkiem i w mgnieniu oka zjawił się starszy mężczyzna. Wyglądał na  sześćdziesiąt lat. Był bardzo chudy i miał duży zarost. Jego oczy wyglądały na powiększone przez jego wielkie okulary.
- Dobry wieczór w czym mogę pomóc ? - zapytał uprzejmie starzec.
Zayn spojrzał na mnie przez chwilę i skupił się na starcu ponownie.
- Chcemy zostać tu na noc. - powiedział zmęczonym głosem. – Czy są jakieś wolne dwa pokoje ?
Mężczyzna nie miał tu żadnych komputerów, bo nie było tu pewnie zasięgu, więc wyciągnął wielką książkę z imionami i zaczął szukać wolnych pokoi. Spojrzał na nas z przepraszającym spojrzeniem.
- Przepraszam moi drodzy, ale wolny pokój jest tylko jeden.
Zayn ponownie spojrzał na mnie i podszedł do mnie, ukucnął żeby był prawidłowiej wysokości kiedy ze mną rozmawiał bo siedziałam na krześle. Dotknął moją chłodną dłoń. Czułam w brzuchu motyle. Dawno mnie nie dotykał.
- Czy nie masz nic przeciwko żebyśmy dzielili razem pokój ? - zapytał bawiąc się moimi palcami.
- Nie, nie ma problemu. - powiedziałam to aż za szybko. Spojrzał na mnie jakby zaraz się uśmiał, ale nie zrobił tego tylko się uśmiechnął i podszedł do starca.
- Więc poprosimy ten jeden pokój.
Mężczyzna uśmiechnął się i poprosił o podpisanie książki. Po chwili podał klucz Zaynowi.
- Pokój 23. Miłej nocy życzę.

***
Wchodząc do pokoju 23, szybko weszliśmy do środka żeby się jak najszybciej ogrzać. Pokój był duży, ale nie za malutki. Był dokładnie w sam raz. Ściany były koloru jasnego brązu, który ogrzewał nas już samym widokiem. Podłogi były drewniane i kiedy robiło się krok żeby się poruszyć podłoga odrobinę skrzypiała. Na ścianach wisiały piękne obrazy, które ożywiały całe to miejsce. Okna były zasunięte kremowymi zasłonami, bo pogoda nie wyglądała przyjemnie. Na suficie wisiał wielki żyrandol z kawałkami kryształków które kręciły się dookoła. W pomieszczeniu było też dużo półek z wieloma książkami które aż się prosiły żeby je przeczytać. Kominek był już zapalony jakby ktoś już czekał na nasz przyjazd. Już robiło mi się cieplej. W samym kącie był bardzo malutki telewizor, a na samym środku spoczywało wielkie łoże małżeńskie. Kanapy nie było w pobliżu czyli oznaczało to, że będziemy spać razem.
Niezręcznie.

Zayn odstawił nasze walizki i usiadł na łóżku. Spojrzał na mnie kątem oka.
- Kto pierwszy idzie do łazienki ? - zapytał z nutką rozbawienia.
- Możesz iść pierwszy. Ja chętnie poczekam.
Skinął głową i wstał z łóżka, kierując się w stronę łazienki. Kiedy już kompletnie zniknął mi z oczu podeszłam do walizki i zaczęłam szukać mojej piżamy.
- Cholera. - zabluźniłam po cichu. Wiedziałam, że czegoś zapomniałam. Dlaczego akurat piżamy! Czy świat naprawdę mnie tak nienawidzi! Usiadłam na podłodze i zakryłam twarz moimi rękoma jakbym mogła się zaraz rozpłakać. Jak widać będę musiała spać w ubraniach. Miałam nadzieje, że Zayn nie popełnił takiego samego błędu jak ja i że wziął ze sobą piżamę.
Szybko wstałam z podłogi kiedy usłyszałam jak drzwi się otwierały. Zayn wyszedł w samych bokserkach! Bez koszuli! Moje oczy syciły się jego ciałem. Był zniewalająco piękny. Jego czarne bokserki prosiły się żeby je ściągnąć.

Nie Lucy! Przestań!
Przełknęłam głośno ślinę i wzięłam ze sobą moją kosmetyczkę. Zayn zauważył, że nie wzięłam ze sobą piżamy. Otworzył usta żeby coś powiedzieć, ale go prześcignęłam.
- Zapomniałam piżamy, okej ? Nie musisz być taki czepialski! - powiedziałam widząc uśmieszek na jego twarzy. Mógł w każdej sekundzie wybuchnąć śmiechem. Po prostu uwielbiał się ze mną droczyć. Przewróciłam oczami i skierowałam się do łazienki, ale złapał mnie za nadgarstek.
- Poczekaj. - powiedział podchodząc do jego zielonej torby. Czego on tam szuka? Co on tam ma? Po chwili podszedł do mnie ponownie i dał mi jego czarną koszulkę.
– Załóż to, bo w ciuchach na pewno się nie położysz spać.
Trochę się zdziwiłam, że chciał mi pomóc, ale nie narzekałam. To było bardzo miłe z jego strony. Miałam teraz trochę czasu żeby przyjrzeć się tej koszulce. Była cała czarna, ale z niebieskimi literami na których pisało; ‘Love Machine’. Ponownie przewróciłam oczami.
- Dzięki. - powiedziałam zanim zamknęłam za sobą drzwi od łazienki.

* perspektywa Zayna *
Trochę martwiłem się o Lucy . Nie wychodziła z łazienki dwadzieścia minut. Słyszałem, że odkręciła wodę, czyli było to pewne, że brała prysznic. Ale było strasznie cicho i obawiałem się, że mogła tam zemdleć. Wstałem z łóżka i zapukałem do drzwi łazienki.
- Lucy, czy wszystko gra ?
Nic nie usłyszałem, ale po chwili usłyszałem jej słodki głos.
- Tak wszystko w porządku, ale chyba dzisiaj położę się spać w łazience. - powiedziała niepewnym głosem.
Teraz byłem naprawdę zdezorientowany. Dlaczego nie chciała położyć się spać w pokoju? Czy to ja ją odrzucam? Czy nie chcę ze mną spać? Czy się mnie brzydzi? Oparłem się o drzwi i czekałem zanim wyjdzie. Ale nie zrobiła tego.
- Lucy, jeśli chcesz to mogę spać na podłodze.
- To nie o to chodzi. - powiedziała szybko. Pewnie nie chciała żebym czuł się źle.
- Więc o co chodzi? - zapytałem kompletnie zbity z tropu.

Naprawdę ta dziewczyna bardzo mnie intryguje. Ale za to ją przecież kocham..
- Będziesz się ze mnie śmiał.
Zaśmiałem się, bo brzmiała na bardzo przerażoną. Po chwili usłyszałem jej głos ponownie.
- Widzisz, nawet mnie nie widzisz a już się śmiejesz.

Szybko przestałem się śmiać i odsunąłem się od drzwi.
- No proszę cię Lucy. Obiecuję się, że nie będę się śmiał. - powiedziałem poważnym głosem.
Nic nie odpowiedziała, więc jęknąłem zirytowany i skierowałem się z powrotem do łóżka. Nakryłem się kołdrą zakrywając się aż do pasa.
- Wyjdź jak zmądrzejesz. - powiedziałem sięgając po książkę, która leżała na stoliku nocnym obok mojej strony łóżka. Zapaliłem światło żeby lepiej widzieć jak będę ją czytać. Ale właśnie w tym momencie wpadł mi do głowy chytry pomysł. Szybko zgasiłem lampkę nocną. Uśmiechnąłem się i czekałem na odpowiedni moment…

* perspektywa Lucy *
Trochę czasu to zajęło kiedy zaczęłam słyszeć słodkie chrapania Zayna. Światło już się nie paliło czyli był to znak, że położył się spać. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam się na siebie w lustrze. Nie wierzyłam, że to byłam ja.
Moje włosy, które kilkanaście minut miałam w luźnej kitce rozpuściłam, bo zawsze śpię w rozpuszczonych włosach. Czarna bluzka Zayn była na mnie za duża więc zakrywała mnie tylko do ud. Założyłam krótkie białe spodenki co szczerze wyglądały jak bokserki przez ten jedwabny materiał. Zmyłam z mojej twarzy cały makijaż i oczyściłam całą moją twarz, bo to nie jest dobry pomysł żeby spać w makijażu.

Jeszcze wcześniej wzięłam prysznic, umyłam zęby, wyszczotkowałam moje włosy i poskładałam ciuchy. Wzięłam głęboki oddech. Lucy dasz radę! Teraz śpi więc masz teraz szansę!
Lekko chwyciłam za klamkę i drzwi się lekko rozszerzyły. Widziałam, że Zayn był cały przykryty kołdrą, więc nie widziałam jego twarzy. Już nie chrapał co mnie teraz zbiło z tropu. Kiedy zrobiłam pierwszy krok do przodu podłoga lekko zaskrzypiała. Zabluźniłam po cichu i ściągnęłam moje klapki, żeby poruszać się ciszej. Tym razem stałam na palcach i powoli skierowałam się do łóżka, aż tu nagle...
Poczułam chłodnę dłonie na moich biodrach. Serce podskoczyło mi dosłownie do gardła. Wystraszyłam się przez chwilę, ale znajomy śmiech mnie uspokoił…

Zayn.
Odwrócił mnie żeby miał na mnie dobry widok. Jego oczy się zaokrągliły. Wyglądał jakby zaraz mógł się na mnie rzucić. Widocznie spodobało mu się, że założyłam jego koszulkę. Jedyne światło jakie było w tym pokoju to blask księżyca, który olśniewał nasze blade twarze. Poczułam, że jego jedna dłoń nadal chwytała moje biodro, a jego druga dotknęła mojego policzka.
- Nie wiem dlaczego wstydziłaś się mi pokazać. - wyszeptał spoglądając na mnie od stóp do głów. – Moim zdaniem wyglądasz…przepięknie.
Czułam, że rumieniec pojawił się na moich policzkach, więc spojrzałam na dół. Jego dłoń przytrzymała moją brodę żebym na niego spojrzała. Jego oczy lśniły jak nigdy dotąd. Czułam się jak w siódmym niebie. On chyba też, bo zaczął się do mnie przybliżać. Zamknął oczy i nasze usta dzieliło już tylko kilka centymetrów.
Odsunęłam się szybko i skierowałam się w stronę łóżka. Kiedy odkryłam kołdrę dowiedziałam się, że Zayn  ułożył poduszki żeby wyglądały jak ludzkie ciało, żebym myślała, że to on tam śpi. Co za cwaniak!

Czułam, że nadal przeszywał mnie wzrokiem, ale także czułam, że był rozczarowany. Westchnął i położył się koło mnie kilkanaście sekund później. Jego ruchy i czyny były teraz, ostrożne i niepewne. Przyznam się że mi też było dosyć smutno, ale wiedziałam, że potrzebujemy trochę czasu.
Nakryłam się kołdrą aż do podbródka. Zaynowi pewnie było gorąco, bo był nakryty tylko do pasa. Przez to mi też zaczęło robić się gorąco. Dlatego, że teraz skoro śpi bez koszuli, wygląda na to jakby spał nago. Zamknęłam oczy i odpłynęłam śniąc o Zaynie.

***
Coś obudziło mnie w środku nocy. Nie były to koszmary, dźwięki czy strach. Obudził mnie Zayn. Spał dosłownie jak zabity. Objął mnie mocno w tali jakbym była jego własnym misiem, opierając swój podbródek na moim ramieniu. Czułam jak jego chłodny oddech łaskotał mnie w szyje, ale próbowałam to ignorować.
Kiedy próbowałam się lekko poruszyć jego uścisk zrobił się jeszcze mocniejszy, jakby nie chciał mnie za nic w świecie puścić. Było to bardzo słodkie z jego strony. Zastanawiałam się nawet czy w ogóle śpi.
Czułam jak jego ręka błądziła po moich biodrach. Moja koszulka ( teoretycznie koszulka Zayna ) była już nieco odkryta więc dotykał moją nagą skórę. Natomiast jego druga przytulała mnie w pasie tak mocno jak anakonda.
Przyznam szczerze, że nie chciałam żeby się ode mnie odsunął. Więc nieruchomo leżałam razem z nim…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ciekawi was jak dalej spędzą swój wyjazd ? Podobał wam się ten rozdział ?
Czy myślicie, że Zayn naprawdę spał kiedy przytulał się do Lucy ? A może tylko udawał ? Mam do was małe pytanie. Pisać to dalej, czy dać sobie spokój..? 

5 komentarzy = rozdział 18 

8 komentarzy:

  1. O Nie ! Piszesz dalej. Twoj blog jest ZA-JE-BIS-TY !! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny rozdział, chyba najlepszy, z całego twojego bloga. Bardzo fajny, mam nadzieję że te 5 komentarzy pojawi się niedługo, bo oczekuję kolejnego rozdziału. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O jeny. Kocham to opowiadanie♥ misze to powiedzieć-Lucy napewno wygladała gorąco xd
    Mam taką małą, cichą nadzieję, że Zayn jednak nie spał ^^ oni są kochani!
    Jak przestaniesz pisać, to cię znajdę takze wiesz- bój się. Nie moge doczekac sie natepnego :( do zobaczenia

    OdpowiedzUsuń
  4. super ^^ czekam na następny.....

    OdpowiedzUsuń
  5. ten kom bd się liczył??? sorry nie mogę się doczekać następnego ;* weny życzę ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałaś nominowana do Liebster Award z tego bloga http://prisoner-of-the-dead.blogspot.com/!
    Nie wiem czy chesz wziąść udział, byłoby miło.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lucy w koszulce Zayna zapaewne wyglądała kusząco i dlatego nie mógł od niej oderwać wzroku:D
    Nie jestem dobra w zgadywanki i nie będe zgadywac ;D
    Jestem ciekawa dalszej częsci wyjazdu :)
    Pisz szybciutko nexta :)
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Mmmm świetny rozdział :* No ciekawe jak minie im ten wyjazd.
    Myślę, że Zaynuś nie spał ^-^ <333 Nie jestem pewna, ale mam aką nadzieję ^3^
    Pisz dalej, kocham twoje blogi <333333333333

    OdpowiedzUsuń